„Zabawa, zabawa”…

Oglądaliście nowy film Kingi Dębskiej o tym właśnie tytule? Ja przyznaję, że szłam do kina bez przekonania…

Wciąż mam bowiem w głowie moje doświadczenia związane z filmową adaptacją książki „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha. Za którą zresztą autor w 2001 roku został uhonorowany Nagrodą Literacką „Nike”.

Książka Pilcha to ponura opowieść o ludzkim upadku. Opowieść o piciu. Piciu przez duże P. O jego genezie, przebiegu i końcu. O tym jak nałóg trzyma nas w ryzach i nie pozwala się uwolnić.

„Pod Mocnym Aniołem” porusza tematy bardzo poważne i niezwykle przykre. Permanentne picie głównego bohatera prowadzi go  kolejnych kręgach pijackiego piekła… by ostatecznie doprowadzić go do alkoholizmu w skrajnej jego postaci.

Smarzowski jest naszym rodzimym specjalistą od filmów z alkoholem w roli głównej. Był „Dom zły”, była „Drogówka”.

Jego interpretacja „Pod Mocnym Aniołem” w brutalny sposób obnaża człowieka uwikłanego w sidła nałogu. Pokazuje alkoholika z całym jego upadkiem biologicznym. Wyciąga z historii pisarza – alkoholika jej niewygodne sedno: fizjologiczną realność choroby.

Świadomość społeczna w temacie choroby alkoholowej wciąż pozostawia wiele do życzenia a buduje się ona między innymi na komercyjnych produkcjach… niestety.

W filmie Smarzowskiego oglądamy jedynie ostatni etap alkoholizmu, jego krańcowe stadium. Widzimy całkowitą degenerację głównego bohatera. A choroba alkoholowa ma przecież przeróżne oblicza.

Film ma świetną obsadę. Bardzo lubię Roberta Więckiewicza i Julię Kijowską, którzy zagrali w nim główne role. Lubię też Smarzowskiego… mam jedynie wątpliwości, czy osoba nieuzależniona ten film zrozumie.

Kinga Dębska zrobiła coś zupełnie innego… pokazała demokratyzm choroby alkoholowej. A alkoholizm nie ma przecież wieku, płci, wymaganego poziomu wykształcenia czy określonego statusu społecznego.

Dotknęła również problemu, który wciąż w naszym społeczeństwie jest bagatelizowany i trochę niewygodny – pokazała picie kobiet.

Dla przypomnienia zapraszam do jednego z moich pierwszych tekstów:

Scenariusz do filmu powstał we współpracy z Miką Dunin – pisarką, dziennikarką i blogerką.

Czytałam jakiś czas temu „Alkoholiczkę” –  głośną książkę Miki Dunin, ale nie potrafiłam jej wtedy docenić… Może dlatego, że już tyle rzeczy o alkoholizmie przeczytałam, że teraz wszystko, co z nim związane, wydaje mi się jakieś takie oczywiste… Oho! Ekspertka od alkoholizmu się znalazła, pomyślicie pewnie…

Doceniam jednak tę książkę teraz, jak również scenariusz do filmu, napisany wspólnie przez obie panie – Mikę Dunin i Kingę Dębską.

Podobała mi się także obsada. Dorota Kolak, Agata Kulesza i Marcin Dorociński to gwarancja dobrego kina.

W produkcji zagrała również córka reżyserki, młoda aktorka Maria Dębska. Z tą postacią najbardziej się utożsamiłam… Wywołała na mojej twarzy uśmiech, kiedy uparcie tłumaczyła swojej terapeutce, że absolutnie nie ma problemu z alkoholem albo przewracała oczami, siedząc na mitingu AA. Widziałam w niej dawną siebie…

Film nie jest adaptacją książki, ale zawiera dużo jej elementów… Nie będę opowiadać fabuły, jeśli chcecie, zobaczcie sami.

Mnie, kiedy siedziałam w kinie, co jakiś czas przechodziły po plecach ciarki…

W trakcie seansu powstawał w mojej głowie drugi film, złożony z kawałków mojego życia… tych, które tak mocno czasem wypieram i tak bardzo chciałabym zapomnieć.

Poszczególne epizody mojego dawnego życia są jak fragmenty puzzli, których wcale nie chcę układać w całość…

Nocne wycieczki po okolicznych barach, zawieranie przypadkowych znajomości i to zakotwiczone mocno we mnie przekonanie, że tylko pijana mogę być duszą towarzystwa i królową nocy…

… A potem koszmarne poranki, kiedy budziłam się i rozpaczliwie próbowałam przypomnieć sobie przebieg poprzedniego wieczoru…

Te chwile, kiedy nagle „kończyli” mi się znajomi… przestawali odbierać moje telefony, bo już nikt nie chciał ze mną pić…

To są przeżycia tak intymne, że opisanie ich słowami nie jest nawet możliwe… a naprawdę mnóstwo takich odniesień znalazłam w filmie Kingi Dębskiej.

Czasem dobrze sobie niektóre rzeczy przypomnieć… żeby przypadkiem nie zapomnieć, że o swoją trzeźwość należy nieustająco dbać… Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

2 myśli na temat “„Zabawa, zabawa”…”

  1. Opisanie mojej Przeszłości … zaglądnąłem tu , do Ciebie , i znalazłem podpowiedź : to , co robię od dłuższego czasu , czyli spisywanie wspomnień , ma sens . Systematycznie , wieczorami , zapełniam zeszyt notatkami . Dziwne są : data , opis miejsca , uczestników , opis zdarzenia . I żadnych komentarzy , wniosków , interpretacji . Tak sobie właśnie piszę … I tak sobie myślę , że pewnego dnia z tych notatek zacznę układać coś , co będzie Opowieścią o Życiu .
    O moim Życiu .
    Warto pisać , Agnieszko .
    Pisz , proszę …
    Do następnego spotkania -…

    1. Jestem pod wrażeniem Twojej systematyczności… Mi jej brakuje. Choć potrafię dotrzymać tego, co ze sobą ustalę, to jednak wiem, że nie mogę robić tych ustaleń w długofalowym trybie… czyli właśnie postanowić, że będę robiła coś systematycznie przez dłuższy czas. Bo przeraża mnie to już na starcie 😉
      Będę trzymała kciuki, żebyś kontynuował spisywanie swojej historii, bo to super pomysł moim zdaniem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.