Wiwat Nowy Rok!

Rok temu napisałam tekst o noworocznych postanowieniach… Jeśli macie ochotę, zapraszam do poczytania http://uzalezniona.eu/noworoczne-postanowienia-czyli-o-tym-czy-warto-je-robic-jak-ich-dotrzymac-i-skutecznie-realizowac/… Choć szczerze mówiąc nie wiem, czy zachęcam…

Wtedy ten tekst wydawał mi się dobry… i pewnie taki właśnie jest. Może nawet kilka osób zrobiło użytek z zawartych w nim wskazówek.

Dziś jednak chciałabym inaczej… mniej coachingowo a bardziej ode mnie.

Zarzekałam się, że nie będzie absolutnie żadnych podsumowań… ale żeby tak totalnie bez refleksji?

No dobrze… zatem jakie mam w tym roku osiągnięcia? Mnóstwo nieudanych randek… kilka niewykorzystanych szans na miłość… mocno popękane rodzinne relacje, których nijak nie dało się w mijającym roku skleić.

Każda ocena zależy od tego, jak przyłożymy miarę…

Czy zatem ten rok coś mi dał…?

Były dni, które dały mi radość, chwile wolności i prawdziwego szczęścia… Inne niosły spokój a nawet przechodziły obok mnie jakoś tak trochę obojętnie… Zdarzyły się też takie, które miały być końcem świata… pełne rozczarowań, łez i bólu.

Mój świat się jednak nie skończył! Były dni dobre i te, które stały się dla mnie lekcją… każdy przeżyty dzień zatem coś mi dał!

Jak wejdę w nowy rok? Bez planu… bez ani jednego punktu zapisanego na kartce, przyklejonej na lodówce czy lustrze w łazience.

Można w ogóle tak…? Jak widać można.

Może ja już nie mam ambicji?

A może po prostu nie chcę całe życie przechodzić z jednego wyzwania w drugie… co nie znaczy, że mam nic nie robić!

Robić… ale nie na siłę i nie na czas przedzierać się przez zaspy… Może wykopać sobie tunel… może iść trochę wolniej… a może skręcić w inną, bardziej przyjemną drogę… Byle nie stać w miejscu… bo zrobi się zimno.

Wszystko, o czym pomyślę, że chciałabym w przyszłym roku zrobić, będę zaczynała od słów „postaram się…”. Nie, że muszę, czy powinnam… ale żeby to ‘postaram się’ nie było też furtką do tego, że mogę coś odpuścić czy olać.

„Postaram się” to w moim odczuciu takie solidne i z ręką na sercu „zrobię, co w mojej mocy”… Ale jak nie dam rady albo nie będzie to zależeć ode mnie, to świat się nie skończy…

Bo są rzeczy, których nie przeskoczysz i „jak się nie obrócisz – dupa z tyłu”… ludowe powiedzenia zwykle trafiają w sedno.

Mam kilka pomysłów, kilka marzeń. Nie wiem, czy wszystko na najbliższy rok… może zostawię sobie coś na później…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *