Tu i teraz.

Pisałam kiedyś o pielęgnowaniu w sobie wdzięczności, o byciu ‘hygge’ oraz o technikach trenowania uważności… Przyjemnie się o tym pisało, miło też pewnie czytało… Czy równie łatwo jest to zastosować?

Miałam dziś rano trochę czasu, zanim zaczęłam pracę… Na zewnątrz pogoda wiosenna, a kolory dookoła idealnie jesienne – cudowna aura!

Wybrałam się zatem pobiegać.

Trening jak trening, często przecież biegam… Czasem mi nawet wcale biegać się nie chce i wtedy się do tego biegania muszę zmuszać.

Dziś nogi niosły mnie same… Zbiegałam właśnie ze schodów przy Zamku Ujazdowskim… Lubię tę moją Warszawę… I choć czasem mam ochotę rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś w bieszczadzkiej głuszy, to pewnie na dłuższą metę brakowałoby mi bardzo tego wielkomiejskiego zgiełku.

Patrzyłam na rozciągający się przede mną widok – na Park Agrykola, Kanał Królewski i oczywiście Królewskie Łazienki… cudowny jesienny poranek!

Pomyślałam sobie wtedy, że jestem prawdziwą szczęściarą! …Nie pamiętam kiedy ostatni raz myślałam o sobie w ten sposób…

Żadna niepokojąca myśl nie zaprzątała mojej głowy… Myślałam o tym, że większość ludzi zaczyna właśnie pracę… a mi się dziś udało zaczynać później… Że właściwie nie wiem, co wydarzy się za chwilę… Może, kiedy dotrę do pracy, mój szef będzie o coś zły… może mnie nawet z tej pracy zwolnią…

Nie wiem czemu tak właśnie pomyślałam… ale absolutnie nie dlatego, żeby tworzyć jakiś dramatyczny scenariusz. Przypomniałam sobie po prostu coś, o czym ostatnio całkiem zapomniałam… że życie jest pełne niespodzianek i bywa zaskakujące. Że nie wiemy, co stanie się za chwilę… może będzie to coś dobrego, a może złego. Że nawet jeśli złego, to może to złe będzie początkiem dobrego…

Takie tam moje ‘złote myśli’…

Pierwszy raz od bardzo dawna poczułam się wolna… Wreszcie załapałam… że życie toczy się dokładnie tu i właśnie teraz… i naprawdę nie ma żadnej potrzeby go wyprzedzać…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *