Jak to jest z tym moim trzeźwieniem?

Podszedł dziś do mnie w pracy kolega… I bez żadnego, choćby najmniejszego ostrzeżenia zaczął się po prostu na mnie wydzierać.

Nie bardzo rozumiałam, dlaczego na mnie… choć owszem, winna jego złości mogłam być ja… nie byłam tego jednak pewna. Usilnie próbowałam wygrzebać z pamięci, co mogłam zrobić z dokumentem, którego on poszukiwał… lecz uparcie wychodziło mi, że nic.

Nie unikam odpowiedzialności i potrafię przyznać się do błędu. Tym bardziej, że pomyłka to przecież rzecz ludzka. Nie jestem jednak typem ‘ofiary’ i obrywać bez powodu nie zamierzam… Czytaj dalej Jak to jest z tym moim trzeźwieniem?

Jak to się stało, że zostałam studentką psychologii…?

Kiedy zdawałam maturę – a było do dokładnie piętnaście lat temu – psychologia była jednym z ‘topowych’ kierunków… Zastanawiałam się wtedy, co rynek pracy zrobi z tym tłumem prawników, psychologów i specjalistów od marketingu… bo przecież wszystkich ich nie wchłonie.

Miałam kilka pomysłów na moje przyszłe życie zawodowe… Ale chyba więcej w nich było marzeń niż realnego planowania mojej zawodowej drogi. Czytaj dalej Jak to się stało, że zostałam studentką psychologii…?

Przebudzenie…

Napisałam kiedyś tekst, którego nigdy nie opublikowałam… Pamiętacie „Opowieść o M.” (http://uzalezniona.eu/opowiesc-o-m-czyli-historia-pewnej-znajomosci/)?

No właśnie… ja też coraz bardziej o niej zapominam… Nie wiem, czy czas faktycznie leczy rany… czy pozwala po prostu spojrzeć na uczucia, emocje, wydarzenia z innej perspektywy, zdystansować się do nich.

Coś, co wydawało nam się końcem świata, okazuje się początkiem czegoś nowego… choć wtedy o tym nie wiemy.

Napisałam coś, co było zapiskiem uczuć z osiemnastu dni po rozstaniu z M. …Dlaczego akurat tylu? Bo tyle potrzebowałam, żeby pójść dalej Czytaj dalej Przebudzenie…

Moje jesienne nastroje…

Lubicie jesień? U mnie stoi ona w kolejce zaraz za wiosną…

Wiosna, wiadomo! Budzi nas do życia… Po zimowym ‘zahibernowaniu’ wreszcie zaczynam oddychać bez pary, wydobywającej się z ust… głęboko i radośnie. W mojej głowie rodzą się nowe pomysły, które natychmiast chciałabym zrealizować… Po prostu chce mi się żyć!

Jesienią jest inaczej… melancholijnie i nostalgicznie. Może nawet trochę depresyjnie… Czytaj dalej Moje jesienne nastroje…

Po co mi właściwie ta grupa wsparcia…?!

Traktowałam ją trochę po macoszemu… Kiedy nie chciałam iść na terapię, była jak znalazł. Żeby nie było, że nic ze sobą nie robię i nieudolnie próbuję radzić sobie sama… Absolutnie… korzystam przecież z pomocy, chodzę na grupę wsparcia!

Kiedy wróciłam z terapii, miała być „na przeczekanie”… dopóki nie znajdę czegoś „lepszego”… Choć sama do końca nie wiedziałam, czego właściwie szukałam.

Człowiek nie może przecież stać w miejscu… w życiu konieczny jest ‘progres’… a co rozwojowego taka grupa wsparcia ma mi do zaoferowania? Czytaj dalej Po co mi właściwie ta grupa wsparcia…?!

Historia o gofrze…

Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że w któreś wakacje będę siedzieć w nadmorskiej knajpie i przedpołudniową kawę zagryzać brzoskwinią i jogurtem naturalnym…

Niby całe życie starałam się być fit… Ćwiczyłam, liczyłam kalorie… Po to właśnie, żeby na wakacjach móc poluzować szelki… Alkohol i papierosy również nie były sprzymierzeńcami zdrowego dożywiania.

Kiedy przestałam pić, zaczęłam więcej palić… pielęgnując zasłyszane kiedyś słowa, że nie rzuca się dwóch nałogów na raz.

Jednak moja trzeźwiejąca głowa coraz więcej rozumiała… Czytaj dalej Historia o gofrze…

Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

Miałam nic nie pisać… w końcu urlop to urlop! Ale właściwie dlaczego nie, skoro pisać bardzo lubię… a z urlopem chodzi przecież właśnie o to, żeby robić to, co się lubi.

Wiadomo, co było motywem przewodnim większości moich dotychczasowych urlopów… generalnie chodziło o picie.

Choć nie zawsze… Nawet w czasach, kiedy piłam, bardzo lubiłam spędzać czas aktywnie. Sporo chodziłam po górach, najczęściej z moim tatą… wtedy nie piłam.

No ale takie wakacje nad morzem na przykład nie mogły się bez alkoholu obyć… Plaża, szum fal, rybka w smażalni… aż się prosiło coś w trakcie polać. Nie mówiąc o wieczornych imprezach nad brzegiem morza… bez alkoholu nie mogły się udać.

A teraz pustka… Czytaj dalej Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

Sierpień miesiącem trzeźwości!

Kto śledzi moje wpisy na Facebooku, ten już wie, że mam swoje ulubione wideoblogi. Jednym z nich jest vlog Pauliny Mikuły – polonistki, która w nietuzinkowy i bardzo przystępny sposób opowiada o języku polskim i językowych dylematach, z którymi spotykamy się na co dzień…
Z prof. Bralczykiem i prof. Miodkiem mogłaby stworzyć niezłe trio!

Na swoim kanale na YouTube, oprócz zagadnień stricte filologicznych, porusza czasem także inne tematy…

Takim oto sposobem trafiłam na wypowiedź Pauliny, dotyczącą abstynencji… Swoją drogą nie miałam pojęcia, że jest ona osobą niepijącą. Czytaj dalej Sierpień miesiącem trzeźwości!

Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki… Czytaj dalej Kiedy kończy się świat…