Przepis na miłość…

Moje życie po ukończeniu alkoholowej terapii nie zaczęło nagle w cudowny sposób fantastycznie się układać…

Miałam momenty zwątpienia i pytań, czy trzeźwienie ma sens? Konsekwentnie jednak odsuwałam od siebie negatywne myśli, wierząc, że owy ‘sens’ prędzej czy później się ujawni… a konsekwencja zwykle się w życiu opłaca.

Trzeźwienie to proces… wymaga determinacji, wytrwałości i pracy. A to musi… naprawę MUSI kiedyś zaprocentować. Wystarczy odrobina cierpliwości!

Ja długo nie widziałam żadnych efektów… Czytaj dalej Przepis na miłość…

Jakiś czas później…

Napisała do mnie ostatnio młoda dziewczyna. Pytała, jak to jest jakiś czas po terapii? Czy jest lepiej? Czy alkoholowe głody są rzadsze? … I czy te emocje wreszcie kiedyś uspokajają się?

Odpisałam, że jasna sprawa… oczywiście, że jest lepiej. Z każdym dniem jest przecież lepiej, spokojniej, normalniej… Obawiam się jednak, że ona mi w to ani trochę nie uwierzyła.

Z całą pewnością ja – tamta „ja” sprzed alkoholowej terapii – nie kupiłabym tych gołosłownych zapewnień.

Zastanowiłam się wtedy, jak tak naprawdę po tej terapii jest… Czytaj dalej Jakiś czas później…

Modlitwy moc…

Dokładnie rok temu pisałam o tym, że po bardzo długiej przerwie w kontaktach z Bogiem, postanowiłam znowu Bogu zawierzyć.
Wiadomo… „jak trwoga, to do Boga”.

Początek zeszłego roku był dla mnie czasem rozmyślań, wątpliwości, stawiania pytań i szukania odpowiedzi… Dopiero co skończyłam alkoholową terapię i nie wiedziałam zupełnie, co dalej…

Bóg bardzo mi wtedy pomógł… uspokoił, wyciszył… powierzyłam się Bogu całkowicie… Zaufałam.

I im stabilniej stawałam na własnych nogach, tym częściej znowu o Nim zapominałam… Czytaj dalej Modlitwy moc…

Miłość silniejsza niż śmierć…

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o wydarzeniach, rozgrywających się w ostatnich dniach na zboczach Nanga Parbat…

Polski himalaista Tomasz Mackiewicz wraz ze swoją francuską partnerką wspinaczkową podjęli nie pierwszą już próbę zdobycia szczytu zimową porą. Wyprawa okazała się dla Tomka jego ostatnią…

W mediach, szczególnie w Internecie na bieżąco pojawiały się informacje o sytuacji dwójki wspinaczy. O zorganizowanej dla nich akcji ratunkowej i niewielkich szansach na uratowanie Polaka.

Śledziłam te doniesienia i nie mogłam się nadziwić, że Internauci nawet w tak dramatycznej sytuacji nie powstrzymali się od hejtu… Czytaj dalej Miłość silniejsza niż śmierć…

Ciągnie się ta zima…

Pisałam o tym, że nie robiłam w tym roku żadnych noworocznych postanowień… Niemniej jednak miałam pewne nadzieje… jako, że nowy rok to swego rodzaju czysta karta, nowy początek.

Umówiłam się ze sobą, że po takiej sobie końcówce poprzedniego roku, żwawo ruszę z kopyta i galopem popędzę przez kolejny… Tymczasem siedzę zasmarkana w domu, z kontuzjowaną stopą na dodatek.

Bardzo nie lubię sytuacji, na które nie mam wpływu. Czytaj dalej Ciągnie się ta zima…

Ach, wspomnienia!

Wybrałam się z moją serdeczną koleżanką do teatru muzycznego na „Tribute to Dirty Dancing – Music & Dance Show”.

Bardzo lubię teatr i staram się w miarę regularnie do niego chadzać. Zazwyczaj wychodzę zadowolona i ubawiona. Rzadko kiedy jednak jest to dla mnie przeżycie mistyczne… a nie piszę tutaj przecież teatralnych recenzji.

Dziś się zachwyciłam! Czytaj dalej Ach, wspomnienia!

Wiwat Nowy Rok!

Rok temu napisałam tekst o noworocznych postanowieniach… Jeśli macie ochotę, zapraszam do poczytania http://uzalezniona.eu/noworoczne-postanowienia-czyli-o-tym-czy-warto-je-robic-jak-ich-dotrzymac-i-skutecznie-realizowac/… Choć szczerze mówiąc nie wiem, czy zachęcam…

Wtedy ten tekst wydawał mi się dobry… i pewnie taki właśnie jest. Może nawet kilka osób zrobiło użytek z zawartych w nim wskazówek.

Dziś jednak chciałabym inaczej… mniej coachingowo a bardziej ode mnie.

Zarzekałam się, że nie będzie absolutnie żadnych podsumowań… ale żeby tak totalnie bez refleksji? Czytaj dalej Wiwat Nowy Rok!

O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

Znowu będzie o damsko – męskich relacjach…

Nie, nie planuję przebranżowić się na poradnictwo w zakresie związków… na moich błędach można się jednak naprawdę sporo nauczyć!

Odkąd nie jestem w związku, staram się tworzyć sobie jak najwięcej okazji do tego, żeby poznawać nowe osoby. Portale randkowe nie są dla mnie wstydliwym tematem a samotne wyjście do kina nie stanowi żadnego problemu… Rozglądam się też wokół siebie, kiedy jestem w sklepie albo w bibliotece… Nigdy nie wiadomo, kiedy miłość życia stanie nam na drodze… za nic nie chcę jej przegapić. Czytaj dalej O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

O tolerancji…

Latem zakończyłam mój ostatni związek, bardzo niechętnie zasilając grono singli…

Choć wiem dobrze, że bycie samemu to nie kara. Że czas, kiedy nie jesteśmy w związku, możemy wspaniale wykorzystać… wyłącznie dla siebie!

Są przecież i tacy, którzy świadomie decydują się na życie w pojedynkę… ja jednak do takich osób z pewnością nie należę. Staram się doceniać obecny czas, jednak nie lubię być sama.

Korzystam czasem z internetowych randkowych aplikacji i portali… Myślicie, że miłości nie powinno się szukać? Że znajduje się sama? …też tak kiedyś myślałam. Czytaj dalej O tolerancji…