Dlaczego chętnie przychodzę do pracy w majowy weekend…

Właśnie dobiegł końca najdłuższy weekend pracującej Europy… Szykowaliśmy się do niego solidnie!

Już kilkanaście tygodni wcześniej pierwszy raz dotarło do moich uszu pytanie, jakie mam plany na majówkę… i przewijało się w rozmowach ze znajomymi i nieznajomymi co chwilę.

A ja żadnych planów nie miałam… Czytaj dalej Dlaczego chętnie przychodzę do pracy w majowy weekend…

Co to są uzależnienia behawioralne…?

Jako, że kończę właśnie drugi semestr psychologii, pewne rzeczy wiedzieć mi już po prostu wypada…

Współczesna psychologia wyodrębnia siedem różnych kierunków badania zachowań i procesów psychicznych. Rodzaj podejścia, stosowanego przez psychologa, wpływa na to, czego on szuka, na co patrzy i jakie metody badawcze stosuje.

Jednym z takich kierunków jest podejście behawiorystyczne. Jego zwolennicy starają się zrozumieć, jak poszczególne bodźce środowiskowe determinują zachowanie człowieka.

Ja uzależniłam się od substancji psychoaktywnej – alkoholu. Tak samo uzależniają narkotyki, leki czy nikotyna. Osoby uzależnione tracą kontrolę nad ilością przyjmowanej substancji.

Uzależnienia behawioralne natomiast to uzależnienia od czynności – takich jak: hazard, praca, zakupy, seks, masturbacja, objadanie się, nadmierne korzystanie z Internetu czy telefonu. Osoba uzależniona odczuwa przymus wykonywania określonej czynności i traci nad swoim zachowaniem kontrolę. Czytaj dalej Co to są uzależnienia behawioralne…?

Przez różowe okulary…

Zgubiłam wczoraj okulary… nie, nie takie korekcyjne nawet, lecz zwyczajne przeciwsłoneczne… marki zwykłej, nieznanej, żadne tam Ray-Bany.

Okoliczności były urocze… wiosenny spacer, lody i kawa… i jak ja mogłam być tak roztargniona, żeby te okulary na stoliku w kawiarnianym ogródku zostawić!?

Gapiostwo na piątkę… na szóstkę nawet!

Zorientowałam się dość późno… niemniej jednak w przypływie pierwszego ataku paniki chciałam rzucić się w drogę powrotną.

Czytaj dalej Przez różowe okulary…

O świętach po świętach…

Święta Wielkanocne co prawda jeszcze trwają, lecz ja czas spotkań z bliskimi mam już za sobą…

Nie… nic złego się nie wydarzyło. Tak po prostu w tym roku zdecydowałam… że Wielkanocny Poniedziałek spędzę, oddając się błogiemu lenistwu w zaciszu mojego mieszkania.

Nie zamierzam jednak ‘łapać doła’ czy też popadać w jakieś depresyjne stany… Czytaj dalej O świętach po świętach…

Przepis na miłość…

Moje życie po ukończeniu alkoholowej terapii nie zaczęło nagle w cudowny sposób fantastycznie się układać…

Miałam momenty zwątpienia i pytań, czy trzeźwienie ma sens? Konsekwentnie jednak odsuwałam od siebie negatywne myśli, wierząc, że owy ‘sens’ prędzej czy później się ujawni… a konsekwencja zwykle się w życiu opłaca.

Trzeźwienie to proces… wymaga determinacji, wytrwałości i pracy. A to musi… naprawę MUSI kiedyś zaprocentować. Wystarczy odrobina cierpliwości!

Ja długo nie widziałam żadnych efektów… Czytaj dalej Przepis na miłość…

Jakiś czas później…

Napisała do mnie ostatnio młoda dziewczyna. Pytała, jak to jest jakiś czas po terapii? Czy jest lepiej? Czy alkoholowe głody są rzadsze? … I czy te emocje wreszcie kiedyś uspokajają się?

Odpisałam, że jasna sprawa… oczywiście, że jest lepiej. Z każdym dniem jest przecież lepiej, spokojniej, normalniej… Obawiam się jednak, że ona mi w to ani trochę nie uwierzyła.

Z całą pewnością ja – tamta „ja” sprzed alkoholowej terapii – nie kupiłabym tych gołosłownych zapewnień.

Zastanowiłam się wtedy, jak tak naprawdę po tej terapii jest… Czytaj dalej Jakiś czas później…

Modlitwy moc…

Dokładnie rok temu pisałam o tym, że po bardzo długiej przerwie w kontaktach z Bogiem, postanowiłam znowu Bogu zawierzyć.
Wiadomo… „jak trwoga, to do Boga”.

Początek zeszłego roku był dla mnie czasem rozmyślań, wątpliwości, stawiania pytań i szukania odpowiedzi… Dopiero co skończyłam alkoholową terapię i nie wiedziałam zupełnie, co dalej…

Bóg bardzo mi wtedy pomógł… uspokoił, wyciszył… powierzyłam się Bogu całkowicie… Zaufałam.

I im stabilniej stawałam na własnych nogach, tym częściej znowu o Nim zapominałam… Czytaj dalej Modlitwy moc…

Miłość silniejsza niż śmierć…

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o wydarzeniach, rozgrywających się w ostatnich dniach na zboczach Nanga Parbat…

Polski himalaista Tomasz Mackiewicz wraz ze swoją francuską partnerką wspinaczkową podjęli nie pierwszą już próbę zdobycia szczytu zimową porą. Wyprawa okazała się dla Tomka jego ostatnią…

W mediach, szczególnie w Internecie na bieżąco pojawiały się informacje o sytuacji dwójki wspinaczy. O zorganizowanej dla nich akcji ratunkowej i niewielkich szansach na uratowanie Polaka.

Śledziłam te doniesienia i nie mogłam się nadziwić, że Internauci nawet w tak dramatycznej sytuacji nie powstrzymali się od hejtu… Czytaj dalej Miłość silniejsza niż śmierć…

Ciągnie się ta zima…

Pisałam o tym, że nie robiłam w tym roku żadnych noworocznych postanowień… Niemniej jednak miałam pewne nadzieje… jako, że nowy rok to swego rodzaju czysta karta, nowy początek.

Umówiłam się ze sobą, że po takiej sobie końcówce poprzedniego roku, żwawo ruszę z kopyta i galopem popędzę przez kolejny… Tymczasem siedzę zasmarkana w domu, z kontuzjowaną stopą na dodatek.

Bardzo nie lubię sytuacji, na które nie mam wpływu. Czytaj dalej Ciągnie się ta zima…

Ach, wspomnienia!

Wybrałam się z moją serdeczną koleżanką do teatru muzycznego na „Tribute to Dirty Dancing – Music & Dance Show”.

Bardzo lubię teatr i staram się w miarę regularnie do niego chadzać. Zazwyczaj wychodzę zadowolona i ubawiona. Rzadko kiedy jednak jest to dla mnie przeżycie mistyczne… a nie piszę tutaj przecież teatralnych recenzji.

Dziś się zachwyciłam! Czytaj dalej Ach, wspomnienia!