O gryzieniu się w język…

Siedziałam sobie ostatnio na zajęciach… myślami będąc już właściwie na randce, którą miałam zaplanowaną później. Kiedy nagle, mój wyczulony w tym zakresie słuch, wyłapał znajome słowo „alkoholizm”.

Zastrzygłam uszami niczym moje kocury na dźwięk sypiącej się do miski karmy… Oho! Doskonała okazja, żeby wytężyć jeszcze na chwilę moje szare komórki i włączyć się do dyskusji!

Przyznaję, lubię czasem zabrać głos w temacie uzależnień…

I w tym momencie słyszę, że alkoholik po jakimś czasie ma szansę wrócić do ‘normalnego’ picia… Że skoro kiedyś, w trakcie uzależniania się, „uwarunkował się” na przyjmowanie substancji w ilościach ponadnormatywnych, to z równym powodzeniem można go od tej czynności „odwarunkować”.

… No brawo! …Kojarzycie psy Pawłowa?! Śliniły się na dźwięk dzwonka, sygnalizujący podanie pokarmu… Tak je nauczono, a potem z równie dobrym skutkiem oduczono tego nawyku.

Zagotowałam się w środku mocno! No bo jak tu teraz wytłumaczyć psychologowi, że człowiek to nie pies Pawłowa a alkohol to nie żarcie, lecz silnie uzależniająca psychoaktywna substancja…

I że jak to w ogóle… komu jak komu, ale psychologowi tłumaczyć tego chyba nie trzeba.

Sprawdziłam jak u mnie z gryzieniem się w język… od długiego już bowiem czasu pracuję nad opanowaniem owej umiejętności.

Poczekałam, aż wypieki znikną z mojej twarzy… Zrobiłam błyskawiczny bilans zysków i strat w sytuacji, kiedy zabiorę głos…

Migiem dotarło do mnie, że muszę przecież zaliczyć ten przedmiot… Rzucanie w stronę tablicy „Wielką Księgą Anonimowych Alkoholików” na pewno mi w tym nie pomoże.

Że w sumie ten przedmiot nie dotyczy uzależnień, a to był tylko jakiś tam przykład… to co, że zupełnie nietrafiony.

Że psychologia to ogromnie szeroka dziedzina… Teoria wyuczona w trakcie studiów to tylko namiastka realnej wiedzy. Nie każdy psycholog zgłębia tajniki uzależnień… nie każdy też ma doświadczenie w pracy z osobami uzależnionymi.

I że w końcu ja nie jestem od edukowania całego świata w kwestii picia… co już przecież doskonale wiem.

Nie, nie zraziłam się do zajęć… nie rzucę też po tym ‘incydencie’ studiów. I absolutnie osoba prowadząca zajęcia nie straciła w moich oczach ani trochę ze swojego autorytetu.

Przypomniałam sobie jednak, dlaczego zawsze lubiłam pracować z psychologami i terapeutami, którzy również są uzależnieni… Bo jak im opowiadałam o moim piciu, to oni naprawdę rozumieli o czym mówię.

Choć wciąż twierdzę, że dobrze jest popracować również z kimś, kto uzależniony nie jest. Ktoś taki może nam pokazać naszą chorobę z zupełnie innej perspektywy…

I mam teraz jeszcze większą motywację do studiowania… Bo ufam wiedzy i bardzo przekonuje mnie nauka.

Nie będę nigdy wszystkiego wiedzieć… Ale będę uparcie starała się łączyć zgłębianą wiedzę ze zdobytym już i zdobywanym wciąż doświadczeniem…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *