O alkoholizmie i wybitnych dzieł tworzeniu…

Sporo czasu spędzam ostatnio w bibliotekach… Jak widać poczucie obowiązku raz zasiane, zostaje na zawsze i z bycia pilną studentką się po prostu nie wyrasta… Mimo, że moja świeżo rozpoczęta psychologia to nie mój pierwszy kierunek studiów.

Bardzo lubię atmosferę czytelni… panującą w niej ciszę i skupienie. I ten brak jakichkolwiek bodźców zewnętrznych, które mogą od nauki oderwać…

W domu, wiadomo… na lenia czasem nie ma rady i nagle sprzątanie, prasowanie czy odkurzanie stają się o wiele ciekawszymi zajęciami niż uczenie się… Nie mówiąc już o uczuciu głodu czy pragnienia, które pojawiają się natychmiast po otworzeniu książek… i zaczynają się pielgrzymki do kuchni po jedzenie i napoje… Macie tak czasem? Ja bardzo często, szczególnie w czasach szkolnych, miewałam takie symptomy…

Dlatego moja mama, kiedy byłam jeszcze w liceum, wprowadziła mnie w tajniki korzystania z Biblioteki Narodowej… I faktycznie, okazało się, że taka nauka była często efektywniejsza od tej w domu… no i książek nie trzeba było ze sobą nosić.

Po zaprawie w największej naszej bibliotece, teraz żadna biblioteka mi
nie straszna!

Siedzę tak sobie zatem i czekam na zamówione książki… o Dorosłych Dzieciach Alkoholików, bo to akurat było mi na zajęcia potrzebne. I nagle patrzę, że wśród nich zaplątał się Jerzy Pilch… ‘Pod Mocnym Aniołem’ w dodatku… Uznaję, że w ferworze walki z katalogami, pewnie ją niechcący zamówiłam.

Ale nie… w tym momencie dostrzegam, że w moim kierunku zmierza uśmiechnięta pani bibliotekarka, tłumaczą, że Pilch miał być dla kogoś innego… Choć, jak twierdzi sympatyczna pani, on też mógłby się w temacie alkoholizmu wypowiedzieć…

Mówię, że owszem… i to na własnym przykładzie.

Moja rozmówczyni przytakuje i nie może się nadziwić… że jak to jest… że taki alkoholik… a takie wspaniałe rzeczy pisał… Ale że przecież nie on jeden pięknie pisał, będąc ‘pod wpływem’.

No i tu się zapowietrzam… i mam ochotę wyjaśniać… Że ja też jestem alkoholik… a też piszę nie najgorzej.

Że to, że alkoholik, to nie znaczy, że pisał ‘na bani’… Że faktycznie kilku znanych pisarzy, poetów, autorów tekstów piosenek wspomagało się alkoholem w procesie twórczym… i owszem, wielkie dzieła z tego czasem powstawały…

…ale ta teoria nie ma w ogóle zastosowania w przypadku Pilcha.

Biorę trzy głębokie wdechy…

Przytakuję… że owszem… wyobraźnia po spożyciu alkoholu bywa bujna… Ja wprawdzie po pijaku nic wartościowego nigdy nie napisałam… ale pomysłów w głowie miałam wiele… przeróżnych.

O tym już tej pani nie mówię…

Nie każdy musi przecież wiedzieć, o co w tym alkoholizmie tak naprawdę chodzi… a ja nie każdego też muszę edukować… Pozdrawiam przemiłą panią bibliotekarkę serdecznie!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *