Modlitwy moc…

Dokładnie rok temu pisałam o tym, że po bardzo długiej przerwie w kontaktach z Bogiem, postanowiłam znowu Bogu zawierzyć.
Wiadomo… „jak trwoga, to do Boga”.

Początek zeszłego roku był dla mnie czasem rozmyślań, wątpliwości, stawiania pytań i szukania odpowiedzi… Dopiero co skończyłam alkoholową terapię i nie wiedziałam zupełnie, co dalej…

Bóg bardzo mi wtedy pomógł… uspokoił, wyciszył… powierzyłam się Bogu całkowicie… Zaufałam.

I im stabilniej stawałam na własnych nogach, tym częściej znowu o Nim zapominałam…

Byłam o krok od zapomnienia o Bogu całkiem, kiedy moja pogmatwana nieco życiowa droga znowu zaprowadziła mnie do kościoła… Choć wcale nie zamierzałam się modlić a mój pobyt tam związany był jedynie z zawodowymi zobowiązaniami.

Tymczasem stanął na mojej drodze bardzo sympatyczny ksiądz… który ni stąd, niż zowąd zaczął ze mną towarzyską pogawędką na temat wiary.

Pytał, czy wierzę… ale tak naprawdę – nieskończenie mocno i bez powątpiewania. Czy potrafię powierzyć się Bogu całkowicie i obdarzyć Go bezwarunkowym zaufaniem?

Ja, jak to ja… wykorzystam każdy powód do podyskutowania i wyrażenia swojego, najchętniej odmiennego zdania.

Zatem mówię, że owszem, próbowałam… Ale ciężko jest wierzyć komuś, kto co chwilę wystawia nas na próbę i sprawdza, ile jeszcze możemy wytrzymać…

Na co mój nowy znajomy, że guzik prawda… Że to nie Bóg odwraca się od człowieka, lecz człowiek od Boga… Że jak coś nie idzie po naszej myśli, to przestajemy ufać, rezygnujemy, nie mamy w sobie wytrwałości, żeby poczekać…

A „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy” przecież…

Pytał mnie też, czy coś mnie dręczy… bo jak ze mną rozmawia, to czuje, że coś mnie trapi i chyba trochę przytłacza.

Oj tak… wiele rzeczy mnie dręczy…

Czasem czuję taki straszny ból… w epoce romantyzmu nazywali to bólem istnienia… choć  u mnie jest to chyba zwykły ból dupy, na której czasem nie mogę po prostu usiedzieć.

A życie jest przecież takie proste – kontynuuje swoją wypowiedź ksiądz… Wystarczy wierzyć i modlić się, nawet jeśli nie do końca widzimy w tej modlitwie sens… przyjdzie moment, że ten sens odnajdzie się sam.

Dostałam również piękny prezent – różaniec wraz z własnoręcznie stworzoną instrukcją, jak modlitwę różańcową mam odmawiać… Musiałam mieć dość błędny wzrok przy pytaniu, czy pamiętam, jak się ową modlitwę zmawia.

I tak sobie teraz siedzę i myślę… Mam odmawiać tajemnice różańca radosne, kiedy jest mi dobrze… a bolesne, kiedy jest mi źle.

Ach… odmówię dziś radosne!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Jedna myśl na temat “Modlitwy moc…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *