Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki…

Kiedyś w takich sytuacjach świetnie sprawdzał się alkohol… Po kilku łykach mój oddech łapał swój właściwy rytm a ja po chwili uspokajałam się… Magia?!

No nie… takim bowiem sposobem żaden z moich problemów nie rozwiązał się w cudowny sposób.

Alkohol jednak doskonale odwracał uwagę od tego, że dzieje się źle… Zamiast skupić się na tym, co się wydarzyło, koncentrowałam moją uwagę na piciu.

Następnego dnia martwiłam się już wyłącznie o to, czy dam radę dowlec się do pracy i co zrobić, żeby nikt nie zauważył mojego mega kaca.

Właściwy powód mojego zmartwienia w jednej chwili schodził na dalszy plan… lecz w konsekwencji, zamiast jednego problemu, miałam już
co najmniej dwa.

Teraz, kiedy jestem przekonana o tym, że zaraz skończy się świat, wiem już, że alkohol tego końca i tak nie zatrzyma…

Tak właśnie było ostatnim razem… Nie wiedziałam zupełnie co robić… Wyciągnęłam telefon… Mama… nie miała za dużo czasu… Nie szkodzi… Wystarczyło… Chodziło o to, żeby komuś powiedzieć…

Nie żeby się litował, pocieszał… ale żeby broń Boże! nie zostać z tym samemu…

Przyjaciółka… w ogóle nie mogła rozmawiać… To nic… Chociaż jeden sms… Czasem wystarczy po prostu wyrazić to, co czujemy, żeby poczuć się odrobinę lepiej…

A potem ulga… lecz obok niej ten dziwny niesmak… Że przecież powinnam poradzić sobie sama… Że po co nękam innych swoimi sprawami… Że mogłam przecież poczekać… aż samo przejdzie.

Pijane myślenie… Doskonale przecież wiem, że samo to nic nigdy nie przechodzi… Że bez kół ratunkowych poszłabym na dno…

A potem… „A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej”[1]

Agnieszka

[1] Andrzej Sapkowski, Ostatnie życzenie.

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *