Jak to jest z tym moim trzeźwieniem?

Podszedł dziś do mnie w pracy kolega… I bez żadnego, choćby najmniejszego ostrzeżenia zaczął się po prostu na mnie wydzierać.

Nie bardzo rozumiałam, dlaczego na mnie… choć owszem, winna jego złości mogłam być ja… nie byłam tego jednak pewna. Usilnie próbowałam wygrzebać z pamięci, co mogłam zrobić z dokumentem, którego on poszukiwał… lecz uparcie wychodziło mi, że nic.

Nie unikam odpowiedzialności i potrafię przyznać się do błędu. Tym bardziej, że pomyłka to przecież rzecz ludzka. Nie jestem jednak typem ‘ofiary’ i obrywać bez powodu nie zamierzam… I naprawdę nie mogłam sobie przypomnieć, żebym choć przez chwilę trzymała wspomniany dokument w ręku.

A nawet, jeśli tak było, zawsze wyznaję jedną zasadę. Jeśli pojawia się problem, skupiam się na tym, żeby znaleźć rozwiązanie… Szukanie winnego nic do sprawy nie wnosi.

Stoję zatem bezradnie, słuchając wiązanki przekleństw… W głowie kotłują mi się różne myśli. Układam listę najgorszych wulgaryzmów, jakie znam… żeby żadnego nie pominąć, jak zacznę mówić.

I nagle z moich ust wypływa coś, w co sama nie do końca potrafię uwierzyć…

Że ja rozumiem jego złość… ale zupełnie nie czuję się winna. Że może spróbujemy wspólnie znaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji… ale nie chcę, żeby na mnie krzyczał. Że to jest praca…  a w niej nad emocjami dobrze jest jednak panować.

Kolega milczy… w oczach ma gniew. Odwraca się na pięcie i wychodzi razem z całym swoim szałem.

Myślę o tej sytuacji jeszcze przez chwilę… Ale wiem, że nie ma sensu rozkręcać swoich emocji. Po prostu nie warto.

I nagle staje się coś, co mnie kompletnie zaskakuje…

Kolega wraca… chce mi jeszcze dołożyć?! Nie… przeprasza mnie. Mówi, że go poniosło i że nie powinien się tak zachować.

Odpowiadam, że spoko… nic się nie stało. Że było mi po prostu przykro… I cieszę się, że wrócił. Każdemu czasem puszczają nerwy. I że już jest ok.

Miałam napisać tekst o tym, co zmieniło się we mnie przez ten rok, kiedy nie piję… Dziś właśnie to zobaczyłam… Rok temu prawdopodobnie przegryzłabym mu krtań…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *