Imprezowy poradnik alkoholika…

Istnieją różne teorie na temat tego, czy osoby uzależnione od alkoholu mogą swobodnie imprezować, czy też powinny unikać miejsc, w których alkohol się pojawia.

Jedne z nich głoszą, że wszystko jest przecież dla ludzi… że cała ludzkość nie dostosuje się do nas i nie przestanie pić tylko dlatego, że my nie pijemy… i że to my musimy uczyć się funkcjonować w naszym otoczeniu i radzić sobie w alkoholowo trudnych sytuacjach. A do zabawy prawo ma każdy, alkoholicy również. Nie ma potrzeby umartwiać się i rezygnować z przyjemności, wszak uciechy świata są po to, żeby z nich korzystać! Na trzeźwo oczywiście!

Są też głosy, które krzyczą, że impreza to wchodzenie w paszczę lwa… po co ładować się w sam środek ogniska, skoro już przed wejściem wiemy, że będzie gorąco. Zamiast robić sobie krzywdę, lepiej po prostu zostać w domu. W takich sytuacjach nie warto siebie sprawdzać!

Pisałam o weselu, na którym bawiłam się mało entuzjastycznie… co nie znaczy, że źle. Brakowało mi jednak emocji, które wcześniej rozkręcał alkohol.

Jakiś czas później był Sylwester, który totalnie mnie zaskoczył… Odkryłam wówczas, że może być miło bez rozkręcania emocji. Że dobre jedzenie, muzyka, taniec i pozytywni ludzie wokół mogą dać masę radości… A wyznacznikiem dobrej zabawy nie jest plączący się język i nogi.

Nie wiem, której teorii zwolennicy mają rację…

Pamiętam jednak co mówił mi kiedyś na terapii Marek, jeden z najważniejszych w moim życiu terapeutów… Że od siebie samej to ja jestem najlepszym lekarzem… że sama wiem najlepiej co jest dla mnie dobre i jak żyć, żeby nie robić sobie samej krzywdy.

Dziś wiem, że do każdej sytuacji można się przygotować…

Dla osoby zdrowej impreza to impreza… po prostu się na nią idzie. Oczami alkoholika widać to zupełnie inaczej.

Kiedy mój partner poinformował mnie o weselu znajomych, na które nas zaproszono, nie miał pojęcia, że najpierw poczułam w żołądku silny skurcz… potem panikę… Oczami wyobraźni widziałam ten lejący się alkohol i uporczywe próby napełniania mojego kieliszka.

Długo szukałam wymówki i czegoś, co nie pozwoli nam w tym wydarzeniu uczestniczyć… aż w końcu przypomniała sobie, że przecież ja już od dawna mam w nosie to, czy moje zachowanie zadowala innych…

Ludziom ciężko jest dogodzić. Nie pijesz, pytają ‘dlaczego?’… wypijesz kieliszek, pytają ‘czemu tak mało?’ Pijesz dużo… sugerują, że ‘może wystarczy’.

Jeśli przed wyjściem z domu przygotuję się na te pytania, to konsekwentnie odpowiadam swoje, nie zastanawiając się, czy moje odpowiedzi satysfakcjonują innych.

Tak było też na wspomnianym weselu… uśmiechałam się, kiedy słyszałam, że ‘wódka pomaga na wszystko’. Mi alkohol problemy wyłącznie mnożył, ale może innym faktycznie rozwiązuje.

Dużo tańczyłam, bo to akurat oboje z moim partnerem bardzo lubimy. Podobnie jak spacery, a okolica domu weselnego mocno zachęcała, żeby zaczerpnąć trochę lipcowego wieczornego powietrza.

Co jakiś czas również bez żadnych wyrzutów sumienia przechadzałam się w stronę stolika ze słodyczami, do których niezmiennie od lat mam słabość… Mój trener personalny nie byłby tym pewnie zachwycony… nie byłby też chyba jednak zaskoczony.

Na co dzień jestem zawzięta i konsekwentnie realizuję moje treningowe plany… są jednak chwile, kiedy luzuję trochę szelki.

Gdy kończyliśmy zabawę w środku nocy, padło pytanie ‘dlaczego tak wcześnie?… przecież wesele trwa do rana… czy źle się bawię?’ Nie tłumaczyłam już, że bawiłam się naprawdę świetnie… ale że teraz chcę już zwyczajnie iść spać… bo mogę… nawet jeśli inni nie są z tego zadowoleni.

Obudziłam się dziś z lekkim bólem głowy… znam to uczucie… to suchy kac. To nie znaczy, że źle się bawiłam… Po prostu wiem, że takie mogą być konsekwencje przebywania wśród osób, które piją.

Nie, nie mam do nich pretensji… one są zdrowe i pić mogą… a ja to uczucie kaca oswoiłam. Wiem, że w takich sytuacjach może się zdarzyć, że czuję się tak, jakbym piła, choć przecież nie piję. Czuję się wtedy rozdrażniona a rozzłościć może mnie byle drobiazg.

Dlatego dziś jestem dla siebie wyjątkowo dobra, dużo odpoczywam, jem zdrowe jedzenie, może nawet zrobię trening… ale tylko jeśli będę miała na to ochotę. To ja decyduję o tym, co robię… czy idę na imprezę… czy piję… co jem… i kiedy wychodzę…

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

6 myśli na temat “Imprezowy poradnik alkoholika…”

  1. Pamiętam na terapii jedną z rozmów na ten temat i dość bezpośrednie pytanie jednego z uczestników grupy: Co, poszedłeś na imprezę, bo chciałeś się na sucho napić?
    Jest coś na rzeczy. Teraz jestem już dalej, wiem ile mnie może taka sytuacja kosztować i zwyczajnie godzę się na dyskomfort głodowy. I to wcale nie musi być suchy kac czy coś równie dosadnego. Może tylko wahanie nastroju, spadek koncentracji – to zresztą najczęstsza u mnie postać. Ważniejsze dla mnie chyba jest to, że ja już na szczęście na żadną imprezę nie muszę iść, do niczego nie muszę na siłę przynależeć. Patrzę na to jak obserwator. Jestem na zewnątrz. To kolejne ważne doświadczenie trzeźwienia, a może zwyczajnie też już swoje wybalowałem. Nawet na pewno.
    Serdeczności 🙂

    1. Pamiętam te pytania o picie na sucho… świat nie jest jednak czarno-biały i nie zawsze pójście na imprezę to przejaw alkoholowego głodu i chęć popatrzenia chociaż jak piją inni 😉 Choć na pewno w trakcie terapii te pytania są ważne 🙂

  2. Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Mój punkt widzenia jest nieco inny, bo jestem DDA (moja mama jest trzeźwą alkoholiczką). Nie piję z wyboru, a imprezy początkowo były dla mnie czymś stresującym, właśnie ze względu na alkohol. Odmawiałam i konsekwentnie odmawiam procentów, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy czai się niepokój, że moje odmowy zostaną potraktowane zbyt obcesowo. Teraz, po kilku latach „wprawy” imprezowej, już mnie to tak nie stresuje. Aczkolwiek akurat wczoraj miałam sytuację, że koledzy bardzo mocno naciskali, na „chociaż parę kropel”. Twardo odmawiałam, dali za wygraną… A niepokój się pojawił.

    Zabieram się za nadrabianie archiwum i życzę wszystkiego dobrego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.