Historia o gofrze…

Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że w któreś wakacje będę siedzieć w nadmorskiej knajpie i przedpołudniową kawę zagryzać brzoskwinią i jogurtem naturalnym…

Niby całe życie starałam się być fit… Ćwiczyłam, liczyłam kalorie… Po to właśnie, żeby na wakacjach móc poluzować szelki… Alkohol i papierosy również nie były sprzymierzeńcami zdrowego dożywiania.

Kiedy przestałam pić, zaczęłam więcej palić… pielęgnując zasłyszane kiedyś słowa, że nie rzuca się dwóch nałogów na raz.

Jednak moja trzeźwiejąca głowa coraz więcej rozumiała… Że permanentny kaszel nie wynika z przeziębienia, a notoryczne zawroty głowy nie są efektem przemęczenia.

Przestałam zatem palić… a wtedy dla odmiany zaczęłam jeść. Spełniałam wszystkie swoje ‘słodyczowe’ zachcianki… jakąś przyjemność trzeba przecież w życiu mieć!

Moja waga rosła, a ja czułam się ze sobą źle. Czarodziejskie działanie słodyczy dawało ulgę tylko na chwilę.

Czułam, że mnie to wszystko przerasta… No bo jak to… Nie piję, nie palę… mam jeszcze zrezygnować z jedzenia?

Wybrałam się do dietetyka. Wcześniej nie czułam takiej potrzeby… wiedziałam przecież, co mi nie służy.

Taaak… picie też mi nie służyło już od dawna, a jednak bez pomocy terapeutów nie poradziłabym z nim sobie… To może i o jedzeniu taki dietetyk wie ode mnie więcej.

Do tej pory jadłam wszystko to, co chciałam i nie czyniło mnie to szczęśliwszą. Może zatem warto ten mój system odżywiania jakoś uregulować…

I to, jak się okazało, był bardzo trafiony pomysł… Powoli przekonywałam się, że dieta nie oznacza wiecznego uczucia głodu… że można jeść smacznie, tylko nie można jeść wszystkiego.

Nie chodzi też o to, żeby ze wszystkiego rezygnować… ale żeby eliminować z naszego życia to, co nam szkodzi.

Dlatego tak sobie teraz siedzę nad tym jogurtem, rozmyślając o gofrze…

Myślę, że jedynym sposobem na pokonanie tej pokusy, jest jej ulec…

Powszechnie znaną bowiem prawdą jest, że wakacje nad morzem bez gofra nie mają po prostu sensu!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *