Dlaczego doba jest taka krótka…!?

Zdarzają mi się takie dni, kiedy chciałabym być perfekcyjna i efektywnie wykorzystywać każdą minutę dnia…

Nie powstrzymam się, żeby nie wspomnieć w tym momencie „Żółtego szalika” w reżyserii Janusza Morgensterna ze scenariuszem Jerzego Pilcha… scenę, gdy główny bohater – w tej roli Janusz Gajos – wygłasza, że ma wszystko „doskonale, precyzyjnie opanowane” , będę pamiętała długo.

Wychodzę na trening a w słuchawkach zamiast żywiołowej, dodającej energii  muzyki puszczam angielskie rozmówki… żeby połączyć przyjemne z pożytecznym.

Chwilę później orientuję się, że przestałam liczyć powtórzenia wykonywanych ćwiczeń… ba! nie wiem nawet, którą robię serię. Nie wiem również czego dotyczy angielski dialog… bo nie skupiam się dobrze ani na jednej czynności, ani na drugiej.

Jadąc w podróż służbową – a wyjeżdżam dość często – zabieram ze sobą przynajmniej dwie książki… bo droga przecież taka długa i aż szkoda bezmyślnie gapić się przez okno, kiedy mogę nadrobić czytelnicze zaległości.

Zazwyczaj budzę się już na miejscu a książka leży obok otwarta na stronie tytułowej.

Nawet, kiedy wyjeżdżam z moim partnerem, zabieram ze sobą stos przewodników, żeby poczytać  w trakcie drogi sobie a przy okazji jemu o czekających nas na miejscu atrakcjach.

Czasem udaje mi się nie zasnąć… ale wszystkich dostępnych na rynku folderów i tak nie daję rady przyswoić… wystarczyłby mi pewnie jeden dobry.

Kiedy w sobotni poranek zabieram się za porządki, myślę sobie, że mogłabym wykorzystać ten czas jakoś fajniej… kiedy jestem na trekkingowej wycieczce nie daje mi spokoju myśl, że powinnam teraz sprzątać.

I tak w kółko… zwariować można!

Zawsze w takich chwilach pobrzmiewają mi w głowie słowa mojej przyjaciółki, która podczas jednego ze spacerów po warszawskich Łazienkach Królewskich tłumaczyła mi niestrudzenie, że są takie czynności, których połączyć się po prostu nie da… a w trakcie robienia jednej rzeczy nie można nadrobić zaległości w drugiej.

Zawsze słucham Kasi bardzo uważnie, często nawet przyswajam to, co do mnie mówi i zapamiętuję… po to, żeby w chwilach wątpliwości odgrzebać to sobie w pamięci.

No i niby rozumiem, że nie nad wszystkim zapanuję i nie we wszystkim osiągnę doskonałość.

Że wprawdzie mogę jedną ręką mieszać w garnku a drugą przekręcać fiszki z angielskimi słówkami… tylko pewnie nie za wiele tych słówek zapamiętam a prawie pewne jest, że coś w tym garnku przypalę.

Że mogę wykupić całą księgarnię materiałów o jakimś miejscu, ale tak naprawdę nie muszę znać całej jego historii, żeby cieszyć się przebywaniem w nim.

Że i tak nie przeczytam wszystkich wydanych dotąd książek, zatem mogę śmiało podziwiać widoki za oknem w trakcie podróży zamiast próbować poskładać skaczące mi przed oczami litery.

Zafiksowałam się ostatnio na punkcie treningu siłowego i zdrowego odżywiania… pochłania to masę mojego czasu.

Przygotowując posiłki, precyzyjnie odmierzam i ważę wszystkie składniki. W każdej wolnej chwili przekopuję Internety w poszukiwaniu nowych ćwiczeń, inspiracji treningowych i żywieniowych…

… i czasem dopada mnie myśl, że to wszystko jest bez sensu. Że otacza mnie ogrom informacji i nie jestem w stanie dotrzeć do nich wszystkich.

Wtedy właśnie przypominam sobie słowa Kaśki… że nie muszę osiągnąć ideału w tym, co robię… że jadąc do pracy nie muszę czytać przepisów na fit-obiad, który chcę ugotować później… że mogę wszystkie rzeczy robić wolniej, po pracy ugotować coś, co już znam a nowy przepis wypróbować w wolny dzień.

Że oglądanie w necie treningowych filmików nie jest stratą czasu i nie muszę się biczować za to, że poświęcam temu czas.

Mogłabym przesiadywać na forach dotyczących poezji czy sztuki… mogłabym też w tym czasie przeglądać plotkarskie portale… i to też byłoby w porządku!

Nie jesteśmy w stanie być perfekcyjni w każdej dziedzinie życia… nie osiągniemy ideału we wszystkim, za co się zabieramy.

Róbmy po prostu jak najczęściej to, co lubimy… Oczywiście poza obowiązkami, które musimy wykonać, z większą lub mniejszą przyjemnością.

Doba ma stałą liczbę godzin i nijak jej nie rozciągniemy… nie rozliczajmy samych siebie z własnego czasu! To my decydujemy na co go przeznaczymy i nie ma potrzeby tego wartościować.

Kończę pisać ten tekst w szatni w siłowni… akurat łapię chwilę oddechu po treningu a potem mogę nie mieć czasu…

… eh! czyli tyle teorii a praktyka i tak idzie swoim torem…

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

2 myśli na temat “Dlaczego doba jest taka krótka…!?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.