Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Pytacie mnie często o dwie rzeczy.

Po pierwsze, jak to się stało, że uzależniłam się od alkoholu…

Po drugie, skąd ja w ogóle wiem, że jestem od tego alkoholu uzależniona? Czy jestem tego pewna tak na sto procent? I kto właściwie u mnie ten alkoholizm zdiagnozował? Czy może nałóg jest jedynie moim wymysłem? Może miałam po prostu trudny okres w życiu? Dlatego piłam za dużo… Że teraz, jak już jest mi w tym życiu lepiej, to może mogłabym znowu pić normalnie?

Przyznam tutaj otwarcie, że ja też czasem się nad tym zastanawiam… Szczególnie w takim, jak teraz, okresie… Kiedy przychodzi wiosna, warszawskie kawiarnie wystawiają ogródki,
a nadwiślańskie bulwary zaczynają tętnić życiem.

Korci, żeby sprawdzić, czy może jednak jestem zdrowa…

I to jest właśnie bardzo dobry dla mnie moment, żebym przypomniała sobie po raz kolejny, dlaczego znalazłam się na terapii uzależnienia od alkoholu i dlaczego nie mogę pić ‘normalnie’.

Istota alkoholizmu polega na utracie kontroli nad alkoholem… Przypomnę, iż bezsilność nie oznacza tutaj słabej woli – jest ona wynikiem choroby.

Co świadczy zatem o tym, że jestem wobec alkoholu bezsilna?

A choćby to, że nie potrafiłam świadomie przerwać picia… Po jego rozpoczęciu – czy to w większym gronie osób, czy otwierając butelkę samotnie w domu – nigdy nie wiedziałam, kiedy skończę. Nie istniały dla mnie żadne sygnały ostrzegawcze, hasła ‘stop’ czy czerwone kontrolki, zapalające się w głowie…

Martwiłam się jedynie o to, czy alkoholu na pewno mi wystarczy.

Czasem obiecywałam sobie, że się nie upiję… i nawet zdarzało mi się z owej obietnicy wywiązać. Nie miałam jednak nigdy pewności, że danego sobie słowa dotrzymam.

Nie byłam zdolna odpowiedzialnie zadecydować, że dziś nie będę piła… bo mam jutro trudny egzamin, ciężki dzień w pracy, ważne spotkanie. Tłumaczyłam sobie, że to ‘dopiero’ jutro… że jutro ‘jakoś’ to będzie’…
I było… zwykle dramatycznie.

Zupełnie przestałam liczyć się z konsekwencjami picia… a jego skutki były coraz bardziej dotkliwe – stanowiły je bardzo konkretne i rzeczywiste sytuacje.

Przestałam kierować moim życiem… Zrezygnowałam z wielu moich planów i zamierzeń, gdyż utrudniałyby mi one picie. Wszelkie zobowiązania zdecydowanie odbierały mi bowiem komfort picia.

Moje decyzje tylko pozornie były trzeźwe – podświadomie decydował o nich alkohol, a konkretnie chęć picia bez przeszkód…

Znacie to uczucie, kiedy nie macie na coś wpływu? …Bezsilność jest straszna…

Nie bez powodu przypominam sobie o tym wszystkim teraz, przed nadchodzącym długim majowym weekendem…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

3 myśli na temat “Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?”

  1. „Istota alkoholizmu polega na utracie kontroli nad alkoholem… Przypomnę, iż bezsilność nie oznacza tutaj słabej woli – jest ona wynikiem choroby.”
    -…a ja napiszę, że w trakcie picia nasza kontrola jest bardzo zaburzona…ale są przypadki 🙂 w których osoby przestają pić…jak przestajemy pić nie przestajemy być osobą uzaleznioną, a jednak potrafimy robić różne rzeczy żeby nie doprowadzić do zapicia. Czy w takich przypadkach mówimy o utracie kontroli wobec alkoholu?
    …czytając Twój tekst, mam przeogromną ochotę na pogadanie, myślę że dajesz do myślenia, że szukasz rozwiązań, że to Twoje szukanie zaczyna być Twoim szukaniem, bez przerzucania, bez obarczania, że duża świadomość w Tobie co mogę i kim jestem….a jesteś przeuroczą osobą 🙂 , wiem bo miałem przyjemność Cię poznać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *