Czy można polubić sprzątanie…?!

Kiedy byłam dzieckiem i rodzice prosili mnie o posprzątanie mojego pokoju, zwykle odmawiałam… Czasem, w asyście mojego wielkiego niezadowolenia, łaskawie godziłam się wykonać postawione przede mną zadanie.

Zwykle wyglądało to tak, że siadałam na środku pokoju, bezradnie patrząc na roztaczający się wokół mnie bałagan. Nie wiedziałam od czego zacząć… Wtedy z pomocą przychodziła moja mama, próbując wspólnie ze mną opracować optymalną strategię uporania się z całym tym chaosem.

Nie byłam jednak pojętną uczennicą, ponieważ problemy ze sprzątaniem towarzyszą mi również w dorosłym życiu… Choć od wyprowadzki z mojego rodzinnego domu minęło już sporo lat i od tamtej pory nikt tej czynności nie próbuje już na mnie wymuszać.

Urządzając swoje pierwsze wynajęte mieszkanie, cieszyłam się niesamowicie, że wreszcie będę mogła żyć w bałaganie i nikt w ten brak porządku ingerował nie będzie…

Okazało się, że nie zostałam jednak stworzona do życia w niechlujstwie i lubię mieć wokół siebie czysto… Zawzięcie szukałam więc sposobu, żeby osiągnąć zamierzony efekt ładu, bez wkładania w to nadmiernego wysiłku, a przede wszystkim czasu, który wolałam przeznaczyć na przyjemniejsze rozrywki.

Przeważnie planowałam „generalne” porządki na jakiś wolny dzień… czyli standardowo w tzw. „sobotę”… Tak zwaną, gdyż pracowałam w życiu w różnych miejscach i w różnym godzinowym i tygodniowym rozkładzie pracy. A tym samym moja sobota wypadała czasem w inny dzień tygodnia.

Chciałam wtedy zrobić wszystko na raz… żeby moje mieszkanie lśniło czystością!

Robiłam to bez żadnego planu, biegając w popłochu z pokoju do kuchni, „zahaczając” po drodze o łazienkę… Z przerażeniem patrzyłam na zegarek i czas, upływający w ekspresowym tempie. W końcu zrezygnowana siadałam pośrodku tego pobojowiska i wywieszałam białą flagę.

Miałam do siebie pretensje, że jestem słabo zorganizowana. Że nie potrafię poradzić sobie z prostymi rzeczami, że moje życie to jeden wielki chaos.

Aż któregoś dnia pewien psycholog wytłumaczył mi, że nie jestem jedyną na świecie osobą, która cierpi na tą przypadłość. Że życie generalnie odbiega od doskonałości, a ja naprawdę nie muszę być perfekcyjna we wszystkim, co robię.

Trochę mnie przekonał… Spróbowałam zatem poszukać rozwiązania mojego problemu.

Zaczęłam układać sobie plan… Wybierałam dni, kiedy nie miałam żadnych popołudniowych zajęć i wyznaczałam sobie jedną, czasem dwie konkretne rzeczy, które danego dnia zrobię.

Jeśli zaplanowałam mycie wanny i kuchennego zlewu, robiłam tylko to… nie zabierałam się „przy okazji” do szorowania kafelków. Jeśli miałam umyć podłogę w kuchni i pokoju, to nie rozciągałam tego na okna.

Na rezultaty nie musiałam długo czekać… choć moje mieszkanie nie stało się nagle idealnie wysprzątane.

Czasem wkurzał mnie widok kurzu na meblach, gdyż ich ścierania nie zaplanowałam akurat w moim grafiku… Z czasem jednak przestałam się tym denerwować.

Dziś sobota nie jest u mnie „dniem gospodarczym”… jest dla mnie. Uważam, że po całym tygodniu pracy zasługuję na odpoczynek. Owszem, jakąś jej część poświęcam na porządki, zakupy i podobne prozaiczne sprawy. W tygodniu nie zawsze mam na to czas.

Ale dbam również o to, żeby znaleźć czas na zrobienie czegoś tylko dla siebie. Przyjemności są w życiu bardzo ważne! A często mocno je zaniedbujemy.

Mój komfort życia ani trochę się nie obniży, jeśli nie wyrobię się dziś z odkurzaniem… Moje mieszkanie jest przytulne i miłe nawet z nieumytymi oknami… Nie musi być sterylne.

Nie było dziś nic o piciu…? Trochę było… W czasie, kiedy piłam, życie w syfie zupełnie mi nie przeszkadzało. Co jakiś czas łapałam chwilowy „zryw” i sprzątałam wokół siebie… żeby zachować jakieś pozory czystości. Ale – jak to mówi mój tata – zamiatałam tylko rynek… w uliczkach nadal był burdel.

Teraz może ten rynek nie jest tak idealnie zamieciony, za to w uliczkach nie gromadzą się już tony brudu…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Jedna myśl na temat “Czy można polubić sprzątanie…?!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *