Ciągnie się ta zima…

Pisałam o tym, że nie robiłam w tym roku żadnych noworocznych postanowień… Niemniej jednak miałam pewne nadzieje… jako, że nowy rok to swego rodzaju czysta karta, nowy początek.

Umówiłam się ze sobą, że po takiej sobie końcówce poprzedniego roku, żwawo ruszę z kopyta i galopem popędzę przez kolejny… Tymczasem siedzę zasmarkana w domu, z kontuzjowaną stopą na dodatek.

Bardzo nie lubię sytuacji, na które nie mam wpływu. Kiedyś równie uparcie, co bezskutecznie, próbowałam utrzymać kontrolę nad piciem. Teraz chciałabym trzymać w ryzach całe moje życie…

A życie czasem płata nam figle… Nie zawsze rzuca wielkie kłody pod nogi… mimo tego jednak dokucza.

Tak właśnie dokucza mi teraz… Zamiast energii do treningu i siły do nauki czuję ból i najchętniej spędzam czas w łóżku… a sesja tuż-tuż.

I zastanawiam się, jak to moje życie działa…

Bo w czasach, kiedy piłam, właściwie miałam w nosie to, czy coś mi dolega… Przeziębienie leczyłam wódą… a na wszelkie dopadające mnie kontuzje najlepiej działał oczywiście również ten sam lek…

Zdarzało mi się łykać jakieś tabletki, choć często zapominałam o tym, że trzeba robić to regularnie… Czasem bałam się mieszać je z alkoholem, więc z nich po prostu rezygnowałam… żeby przypadkiem nie rezygnować z picia.

I jakoś wszystko przechodziło „samo”… Choć z pewnością dość długo owo „przechodzenie” trwało i męczyłam mój organizm przy tym bezlitośnie. Ale poczucie czasu też miałam wtedy inne…

A teraz przecież o siebie dbam. Z zegarkiem w ręku aplikuję sobie wszystkie potrzebne lekarstwa, nie szkoda mi czasu na zrobienie inhalacji czy poleżenie z zimnym okładem na bolącej stopie…

A tu ja na złość nic a nic nie przechodzi… Ta zima też się strasznie ciągnie. I nie wiem, ile jeszcze potrwa… Jak długo będzie tak ponuro i szaro?

Ale tak sobie myślę… że jak się teraz porządnie wychoruję… „wymarudzę” się i „wynarzekam” za wszystkie czasy, to z początkiem wiosny wystartuję tak, że nic mnie już nie zatrzyma…

Wiosna będzie należała do mnie!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Jedna myśl na temat “Ciągnie się ta zima…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *