„Chcę, byś miał spokojne, dobre święta”

Nie ma chyba osoby, która nie znałaby świątecznego utworu „Have Yourself a Marry Little Christmas” Franka Sinatry. Wiedzieliście, że doczekał się on również polskiej wersji?

Ja odkryłam to dopiero niedawno. Tekst „Chcę byś miał spokojne, dobre święta” ułożył Marcin Kydryński, a wykonała go Anna Maria Jopek.

Bardzo lubię grudzień. Kiedy byłam mała i mieszkałam w równie małej podwarszawskiej miejscowości, z niecierpliwością czekałam na wyprawy do Warszawy z moimi rodzicami. Uwielbiałam oglądać świąteczne sklepowe wystawy. Wtedy jeszcze cała stolica nie świeciła blaskiem bożonarodzeniowych iluminacji… Teraz grudniowe spacery po Łazienkach Królewskich, Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu stały się moim corocznym rytuałem.

Uwielbiam też kupowanie gwiazdkowych prezentów. Szczególnie kiedy wiem, komu czym sprawię radość… Jeśli nie wiem, to pytam. Choć pewnie wszyscy lubimy niespodzianki… Ale jeśli jest coś, o czymś ktoś marzy,
a my możemy mu to ofiarować, to dlaczego tego nie zrobić?

Ogromną przyjemność sprawia mi zawsze pakowanie wszystkich zakupionych podarunków. Robię to własnoręcznie – starannie zawijam w papier, wiążę kokardy, ozdabiam i oczywiście podpisuję. Zwykle są to drobiazgi, przecież to nie o cenę prezentu chodzi… A ile radości jest potem przy rozpakowywaniu ich przy choince!

W zeszłym roku też tak zrobiłam… a potem ledwo żywa, po kolejnym alkoholowym ciągu, stanęłam w drzwiach mieszkania moich rodziców. Oczekując radości i owacji, że jestem.

Przespałam całe święta. Jak się czuli wtedy moi najbliżsi, wiedzą tylko oni… Ja i Wy możemy to sobie jedynie spróbować wyobrazić… A może ktoś z Was był kiedyś w podobnej sytuacji…?

Od tamtej Wigilii minął rok, bardzo dużo się w tym czasie wydarzyło…

Ci z Was, którzy nie mają z alkoholem problemu, pomyślą pewnie:
‘Co ty dziewczyno wiesz o trzeźwym życiu?’. Ale ci, którzy są chorzy na to samo co ja i nie piją dłużej ode mnie, czasem kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat, z pewnością mnie zrozumieją. I nie będą mnie rozliczać z ilości moich trzeźwych dni…

Moja przyjaciółka zapytała mnie ostatnio, czy pamiętam dzień, kiedy razem z moją mamą wyjmowały mi z ręki ostatnie piwo… A ja tak bardzo chciałam je dokończyć… żeby się nie zmarnowało. Bałam się, że już nigdy więcej nie poczuję jego smaku… A ono mi tak fantastycznie pomagało…
na wszystko. I wszystko gotowa byłam wtedy zrobić, żeby mi go nie zarekwirowały. Nie wierzyłam, że w moim życiu może wydarzyć się jeszcze coś dobrego… Nie chciałam żyć…

Dziś chcę… bardzo chcę żyć! Nigdy wcześniej nie chciałam żyć tak bardzo, jak chcę teraz! Dlaczego? Bo skończyłam terapię i mi się w głowie przewróciło? Poczułam moc?

Nie… bo sobie wreszcie w tej głowie zrobiłam porządek. Na pewno nie idealny i na pewno jeszcze nie raz w niej nabałaganię. Ale dostałam to,
co było mi niezbędne… na początek.

W trakcie wychodzenia z choroby alkoholowej nie da się wejść na drugi poziom, nie przechodząc pierwszego. Ja go przeszłam, skończyłam terapię uzależnienia od alkoholu. Co z tym zrobię dalej, to już tylko ode mnie zależy.

Dziś wiem jedno – tegorocznych świąt na pewno nie przegapię. To będą cudowne, rodzinne święta. Mam obok siebie również przyjaciół i o nich także nie zapomnę.

Rok temu myślałam, że nie mam nikogo… Myliłam się… Ci najbliżsi zostali ze mną do dziś… Pojawili się też nowi przyjaciele, napotkani na drodze mojego nowego życia. I dziś już nie mam wątpliwości. Wiem, że im wszystkim na mnie bardzo zależy.

Zastanawiacie się, co się stało z M.? On też jest… a ja wciąż konsekwentnie powstrzymuję się od pisania scenariusza. Choć nie przychodzi mi to łatwo… na szczęście jest jeszcze tyle innych rzeczy, które mogę napisać…

Mam też plany na Nowy Rok. Nie sięgam za daleko, bo po co? Ale wiem, że w styczniu ponownie zawitam na Mazury. W drodze na terapię zarzekałam się, że jadę tam pierwszy i ostatni raz, że na pewno nigdy już nie wrócę… Nigdy nie mów nigdy!

Znalazłam tam azyl, spokojną przystań… Moje bezpieczne miejsce, gdzie nikt nie pyta, po co przyjechałam a wszyscy witają mnie radośnie i cieszą się po prostu tym, że jestem.

_DSC0480bx

Słyszałam od Marka, że 12. stycznia zaczyna nowy sezon. W końcu zbliżają się święta i terapeutom również należy się odpoczynek.

Nie interesują mnie za bardzo terminy kolejnych alkoholowych terapii,
bo niezmiennie uparcie wierzę w to, że nie będę musiała zaczynać mojej drogi od początku… Nie chcę zawracać…

Bardzo chętnie natomiast przyjadę na „doładowanie” – Marek zawsze
z radością wita swoich byłych pacjentów. Zrobię to, kiedy poczuję,
że wchodzę w jakiś niebezpieczny zakręt w moim życiu… A póki co w styczniu jadę tam „w odwiedziny” i już nie mogę się tej wycieczki doczekać!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

2 myśli na temat “„Chcę, byś miał spokojne, dobre święta””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *