Jeszcze o wrażliwości…

Po napisaniu tekstu o wysoko wrażliwych osobach wpadło mi do głowy coś jeszcze… coś w moim przekonaniu bardzo istotnego.

Ludzie chętnie mówią o swojej wrażliwości… o tym, że nie jest im obojętny los bliźnich… o tym, że są uwrażliwieni na piękno i takie tam wyświechtane frazesy.

Tylko, że ja zupełnie nie o tej wrażliwości pisałam… Czytaj dalej Jeszcze o wrażliwości…

Człowiek WWO – cóż to za dziwna postać!?

O osobach uzależnionych mówi się, że reagują na wszystko ‘nadmiarowo’… że są o wiele bardziej wrażliwe od innych ludzi, wszystkim się przejmują i bardzo łatwo je zranić.

To prawda… to też świetnie tłumaczy nasze picie… no bo jak żyć na tym świecie, będąc zupełnie do niego nieprzystosowanym…!?

Gruboskórnym na pewno żyje się łatwiej… przyjmują do wiadomości tylko to, co chcą. Cała reszta z głośnym hukiem odbija się od ich pancerza… Osoby z ponadprzeciętną wrażliwością chłoną to wszystko jak najlepszej jakości gąbka.

Czytałam gdzieś o badaniach, według których WWO – czyli wysoko wrażliwe osoby mogą stanowić nawet około 15-20 procent populacji.

Jedna piąta populacji to według mnie sporo… część z nas pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że należy do tej grupy. Czytaj dalej Człowiek WWO – cóż to za dziwna postać!?

Drabina…

Od drabiny się zaczęło… Ona tej drabiny potrzebowała, a ja akurat mam.

Nie widziałyśmy się prawie dwadzieścia lat… ostatni raz w liceum. Potem nasze drogi się rozeszły… Każda z nas poszła w swoją stronę i nie wiem nawet kiedy przestałyśmy mieć ze sobą kontakt… Przegapiłam ten moment, zajęta wkraczaniem w dorosłość.

Skąd wiedziałam zatem o tej drabinie…!? Czytaj dalej Drabina…

O świętach po świętach…

Święta Wielkanocne co prawda jeszcze trwają, lecz ja czas spotkań z bliskimi mam już za sobą…

Nie… nic złego się nie wydarzyło. Tak po prostu w tym roku zdecydowałam… że Wielkanocny Poniedziałek spędzę, oddając się błogiemu lenistwu w zaciszu mojego mieszkania.

Nie zamierzam jednak ‘łapać doła’ czy też popadać w jakieś depresyjne stany… Czytaj dalej O świętach po świętach…

Przepis na miłość…

Moje życie po ukończeniu alkoholowej terapii nie zaczęło nagle w cudowny sposób fantastycznie się układać…

Miałam momenty zwątpienia i pytań, czy trzeźwienie ma sens? Konsekwentnie jednak odsuwałam od siebie negatywne myśli, wierząc, że owy ‘sens’ prędzej czy później się ujawni… a konsekwencja zwykle się w życiu opłaca.

Trzeźwienie to proces… wymaga determinacji, wytrwałości i pracy. A to musi… naprawę MUSI kiedyś zaprocentować. Wystarczy odrobina cierpliwości!

Ja długo nie widziałam żadnych efektów… Czytaj dalej Przepis na miłość…

Modlitwy moc…

Dokładnie rok temu pisałam o tym, że po bardzo długiej przerwie w kontaktach z Bogiem, postanowiłam znowu Bogu zawierzyć.
Wiadomo… „jak trwoga, to do Boga”.

Początek zeszłego roku był dla mnie czasem rozmyślań, wątpliwości, stawiania pytań i szukania odpowiedzi… Dopiero co skończyłam alkoholową terapię i nie wiedziałam zupełnie, co dalej…

Bóg bardzo mi wtedy pomógł… uspokoił, wyciszył… powierzyłam się Bogu całkowicie… Zaufałam.

I im stabilniej stawałam na własnych nogach, tym częściej znowu o Nim zapominałam… Czytaj dalej Modlitwy moc…

Miłość silniejsza niż śmierć…

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o wydarzeniach, rozgrywających się w ostatnich dniach na zboczach Nanga Parbat…

Polski himalaista Tomasz Mackiewicz wraz ze swoją francuską partnerką wspinaczkową podjęli nie pierwszą już próbę zdobycia szczytu zimową porą. Wyprawa okazała się dla Tomka jego ostatnią…

W mediach, szczególnie w Internecie na bieżąco pojawiały się informacje o sytuacji dwójki wspinaczy. O zorganizowanej dla nich akcji ratunkowej i niewielkich szansach na uratowanie Polaka.

Śledziłam te doniesienia i nie mogłam się nadziwić, że Internauci nawet w tak dramatycznej sytuacji nie powstrzymali się od hejtu… Czytaj dalej Miłość silniejsza niż śmierć…

O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

Znowu będzie o damsko – męskich relacjach…

Nie, nie planuję przebranżowić się na poradnictwo w zakresie związków… na moich błędach można się jednak naprawdę sporo nauczyć!

Odkąd nie jestem w związku, staram się tworzyć sobie jak najwięcej okazji do tego, żeby poznawać nowe osoby. Portale randkowe nie są dla mnie wstydliwym tematem a samotne wyjście do kina nie stanowi żadnego problemu… Rozglądam się też wokół siebie, kiedy jestem w sklepie albo w bibliotece… Nigdy nie wiadomo, kiedy miłość życia stanie nam na drodze… za nic nie chcę jej przegapić. Czytaj dalej O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

Bo takie jest życie…

Rok temu o tej porze zaczynałam terapię w ośrodku Marka (https://rozwoj-trzezwej-osobowosci.pl/). Nie znam innych ośrodków osobiście, a jedynie ze słyszenia… Każdy swoją decyzję musi podjąć sam. Ja, gdybym miała decydować ponownie, nic bym nie zmieniła.

Dużo się przez ten rok działo…

Piszę tutaj o wielu rzeczach, pomijałam jednak do tej pory moje relacje z mężczyznami… poza oczywiście zeszłoroczną ‘mazurską love story’. Czytaj dalej Bo takie jest życie…

Przebudzenie…

Napisałam kiedyś tekst, którego nigdy nie opublikowałam… Pamiętacie „Opowieść o M.” (http://uzalezniona.eu/opowiesc-o-m-czyli-historia-pewnej-znajomosci/)?

No właśnie… ja też coraz bardziej o niej zapominam… Nie wiem, czy czas faktycznie leczy rany… czy pozwala po prostu spojrzeć na uczucia, emocje, wydarzenia z innej perspektywy, zdystansować się do nich.

Coś, co wydawało nam się końcem świata, okazuje się początkiem czegoś nowego… choć wtedy o tym nie wiemy.

Napisałam coś, co było zapiskiem uczuć z osiemnastu dni po rozstaniu z M. …Dlaczego akurat tylu? Bo tyle potrzebowałam, żeby pójść dalej Czytaj dalej Przebudzenie…