O gryzieniu się w język…

Siedziałam sobie ostatnio na zajęciach… myślami będąc już właściwie na randce, którą miałam zaplanowaną później. Kiedy nagle, mój wyczulony w tym zakresie słuch, wyłapał znajome słowo „alkoholizm”.

Zastrzygłam uszami niczym moje kocury na dźwięk sypiącej się do miski karmy… Oho! Doskonała okazja, żeby wytężyć jeszcze na chwilę moje szare komórki i włączyć się do dyskusji!

Przyznaję, lubię czasem zabrać głos w temacie uzależnień…

I w tym momencie słyszę, że alkoholik po jakimś czasie ma szansę wrócić do ‘normalnego’ picia… Czytaj dalej O gryzieniu się w język…

Po co mi właściwie ta grupa wsparcia…?!

Traktowałam ją trochę po macoszemu… Kiedy nie chciałam iść na terapię, była jak znalazł. Żeby nie było, że nic ze sobą nie robię i nieudolnie próbuję radzić sobie sama… Absolutnie… korzystam przecież z pomocy, chodzę na grupę wsparcia!

Kiedy wróciłam z terapii, miała być „na przeczekanie”… dopóki nie znajdę czegoś „lepszego”… Choć sama do końca nie wiedziałam, czego właściwie szukałam.

Człowiek nie może przecież stać w miejscu… w życiu konieczny jest ‘progres’… a co rozwojowego taka grupa wsparcia ma mi do zaoferowania? Czytaj dalej Po co mi właściwie ta grupa wsparcia…?!

Dam radę! …czyli o tym, czy terapia była mi w ogóle do czegoś potrzebna…

Żałuję Marku bardzo, że takiego listu http://rozwoj-trzezwej-osobowosci.pl/list-otwarty-do-tomka/ nie napisałeś kiedyś do mnie… Kiedyś, kiedy się jeszcze nie znaliśmy.

Chociaż właściwie po co miałbyś do mnie taki list pisać? Przecież ja doskonale dawałam sobie radę! Dużo czasu nie piłam. Chodziłam nawet na terapię… Czytaj dalej Dam radę! …czyli o tym, czy terapia była mi w ogóle do czegoś potrzebna…

List do terapeuty

W trakcie terapii piszemy różne prace. Hitem wśród tematów jest oczywiście piciorys. Zaraz za nim na podium stoją listy: do rodziców, partnera, osób które skrzywdziliśmy.

Nigdy natomiast nie słyszałam o liście do swojego terapeuty. A szkoda.
Bo ja bardzo chciałabym taki list napisać.

Gdybym tylko mogła, to napisałabym Markowi co nie co. I bynajmniej
nie byłby to hymn pochwalny. Czytaj dalej List do terapeuty