O umiejętności odpoczywania słów kilka…

Pamiętacie o tym, żeby regularnie wypoczywać?

Czytałam gdzieś w sieci o badaniach na temat optymalnego czasu trwania urlopu… Udowodniono, iż w ciągu kilku pierwszych dni odpoczynku wzrasta u nas  uczucie szczęścia… co jest jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste.

Szczęście owo osiąga swoje apogeum ósmego dnia luzu… Po tym czasie – niezależnie od tego, czy wróciliśmy do pracy, czy wciąż korzystamy z uroków wakacji – sukcesywnie maleje… i to już takie oczywiste nie jest. Czytaj dalej O umiejętności odpoczywania słów kilka…

Tak mi się nie chce…

Są takie dni, kiedy nie chce mi się kompletnie nic… i to nie jest taki zwykły leń.

Zwykle zaczyna się w głowie… kiedy mam jakiś kłopot, dylemat, myślę o czymś intensywnie i nie daje mi to spokoju. Zazwyczaj nie jest to żaden dramat, ale coś, co uparcie nie chce opuścić mojej głowy.

Zwykle wtedy ta jedna, często drobna rzecz, powoduje uruchomienie lawiny. Przekładam to na wszystkie sfery mojego życia i zaczynam gwałtowne rozważania. Czy wszystko, co robię, ma sens… ot, taki mój „egzystencjalny kryzys”. Czytaj dalej Tak mi się nie chce…

Pomaganie zawsze mile widziane…!?

Pisałam kiedyś o tym, że przez dość długi czas byłam wolontariuszem w schronisku dla zwierząt. Brałam czasem udział w różnych eventach, pomagających znaleźć zwierzakom domy. Najczęściej jednak wyprowadzałam schroniskowe psy na spacery.

Po powrocie z alkoholowej terapii zrobiłam przerwę… to był czas, który chciałam poświęcić wyłącznie sobie.

Pomaganie innym jest fantastyczne i szlachetne… może dać komuś – i nam również – wiele satysfakcji i radości.

Żeby jednak robić  to efektywnie, bezwzględnie warto zatroszczyć się w pierwszej kolejności o poukładanie spraw z samym sobą… Czytaj dalej Pomaganie zawsze mile widziane…!?

Ach, wspomnienia!

Wybrałam się z moją serdeczną koleżanką do teatru muzycznego na „Tribute to Dirty Dancing – Music & Dance Show”.

Bardzo lubię teatr i staram się w miarę regularnie do niego chadzać. Zazwyczaj wychodzę zadowolona i ubawiona. Rzadko kiedy jednak jest to dla mnie przeżycie mistyczne… a nie piszę tutaj przecież teatralnych recenzji.

Dziś się zachwyciłam! Czytaj dalej Ach, wspomnienia!

Wiwat Nowy Rok!

Rok temu napisałam tekst o noworocznych postanowieniach… Jeśli macie ochotę, zapraszam do poczytania http://uzalezniona.eu/noworoczne-postanowienia-czyli-o-tym-czy-warto-je-robic-jak-ich-dotrzymac-i-skutecznie-realizowac/… Choć szczerze mówiąc nie wiem, czy zachęcam…

Wtedy ten tekst wydawał mi się dobry… i pewnie taki właśnie jest. Może nawet kilka osób zrobiło użytek z zawartych w nim wskazówek.

Dziś jednak chciałabym inaczej… mniej coachingowo a bardziej ode mnie.

Zarzekałam się, że nie będzie absolutnie żadnych podsumowań… ale żeby tak totalnie bez refleksji? Czytaj dalej Wiwat Nowy Rok!

O tolerancji…

Latem zakończyłam mój ostatni związek, bardzo niechętnie zasilając grono singli…

Choć wiem dobrze, że bycie samemu to nie kara. Że czas, kiedy nie jesteśmy w związku, możemy wspaniale wykorzystać… wyłącznie dla siebie!

Są przecież i tacy, którzy świadomie decydują się na życie w pojedynkę… ja jednak do takich osób z pewnością nie należę. Staram się doceniać obecny czas, jednak nie lubię być sama.

Korzystam czasem z internetowych randkowych aplikacji i portali… Myślicie, że miłości nie powinno się szukać? Że znajduje się sama? …też tak kiedyś myślałam. Czytaj dalej O tolerancji…

Tu i teraz.

Pisałam kiedyś o pielęgnowaniu w sobie wdzięczności, o byciu ‘hygge’ oraz o technikach trenowania uważności… Przyjemnie się o tym pisało, miło też pewnie czytało… Czy równie łatwo jest to zastosować?

Miałam dziś rano trochę czasu, zanim zaczęłam pracę… Na zewnątrz pogoda wiosenna, a kolory dookoła idealnie jesienne – cudowna aura!

Wybrałam się zatem pobiegać. Czytaj dalej Tu i teraz.

Jak to się stało, że zostałam studentką psychologii…?

Kiedy zdawałam maturę – a było do dokładnie piętnaście lat temu – psychologia była jednym z ‘topowych’ kierunków… Zastanawiałam się wtedy, co rynek pracy zrobi z tym tłumem prawników, psychologów i specjalistów od marketingu… bo przecież wszystkich ich nie wchłonie.

Miałam kilka pomysłów na moje przyszłe życie zawodowe… Ale chyba więcej w nich było marzeń niż realnego planowania mojej zawodowej drogi. Czytaj dalej Jak to się stało, że zostałam studentką psychologii…?

Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

Miałam nic nie pisać… w końcu urlop to urlop! Ale właściwie dlaczego nie, skoro pisać bardzo lubię… a z urlopem chodzi przecież właśnie o to, żeby robić to, co się lubi.

Wiadomo, co było motywem przewodnim większości moich dotychczasowych urlopów… generalnie chodziło o picie.

Choć nie zawsze… Nawet w czasach, kiedy piłam, bardzo lubiłam spędzać czas aktywnie. Sporo chodziłam po górach, najczęściej z moim tatą… wtedy nie piłam.

No ale takie wakacje nad morzem na przykład nie mogły się bez alkoholu obyć… Plaża, szum fal, rybka w smażalni… aż się prosiło coś w trakcie polać. Nie mówiąc o wieczornych imprezach nad brzegiem morza… bez alkoholu nie mogły się udać.

A teraz pustka… Czytaj dalej Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

O tym, jak mała rzecz może ucieszyć…

Bierzecie czasem udział w konkursach? Wysyłacie rozwiązania krzyżówek? Może kupujecie zdrapki albo kupony lotto? Ja nie… Zawsze zakładam z góry, że nie wygram… Myślę o tych wszystkich ludziach, którzy będą ze mną w czymś współzawodniczyć i z miejsca się zniechęcam…
A potem żalę się, że szczęście mnie omija.

Jak w starym żydowskim dowcipie o Icku, który gorliwie modlił się
do Boga:

– Panie Boże, daj mi wygrać na loterii.

Icek, ty daj mi szansę, ty kup los

No coś w tym chyba jest…

Od jakiegoś czasu czytam regularnie „Charaktery”… Czytaj dalej O tym, jak mała rzecz może ucieszyć…