Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki… Czytaj dalej Kiedy kończy się świat…

Dlaczego przestałam pomagać…?

Był czas, kiedy aktywnie udzielałam się jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt. Moja pomoc tam polegała głównie na wyprowadzaniu psów na spacery.

Nie mogę dać domu każdemu bezdomnemu zwierzakowi… Ale siedząc z założonymi rękami i myśląc o ich okrutnym losie, nie pomogłabym ani trochę. Postanowiłam zatem zadziałać aktywnie i choć trochę ulżyć sierściuchom w ich – dosłownie i niedosłownie – ‘psim’ losie.

Zwierzaki w cudowny sposób potrafią odwdzięczyć się za okazaną im dobroć… Radość w ich oczach po wspólnym spacerze jest bezcenna! Czytaj dalej Dlaczego przestałam pomagać…?

Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

Poszłam kilka dni temu do fryzjerki… Nie byłoby w tym zdarzeniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ostatnio proste czynności wydają mi się strasznie trudne.

Taki mam czas… Budzę się rano i zastanawiam, czy wstać… Wstaję, bo poczucie obowiązku bierze górę. Aczkolwiek robię to niechętnie, odwlekając moment postawienia stóp na podłodze możliwie jak najdłużej.

Uprzedzam tych, którzy w tym momencie zdiagnozują u mnie depresję… Nie jestem lekarzem, ale moja zdobyta na ten temat wiedza mówi mi, że gdybym ową depresję miała, to bym z tego łóżka nie wstała… A ja jednak wstaję, mimo że bez przyjemności. Czytaj dalej Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

O budowaniu trzeźwego życia…

Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Ze stażem w ‘niepiciu’ podobnym do mojego. Zapytał, jak sobie radzę. Bo on średnio. Jeszcze dobrze nie zaczęła się wiosna a już lato w pełni… Wspólnym wyjściem na potreningowe piwo kuszą koledzy na siłowni. Kuszą wspomniane wcześniej przeze mnie ogródki… Raz nawet prawie się ‘złamał’… I jak ja sobie z tymi wszystkimi wyzwalaczami daję radę? Czy też mam takie chwile, kiedy jestem blisko powrotu do dawnego życia? Czytaj dalej O budowaniu trzeźwego życia…

Kłótnia o ogródki…

Wymieniliśmy się ostatnio na grupie poglądami… dość ostro się nimi wymieniliśmy.

Ktoś powiedział o kawiarnianych ogródkach… że jest wysyp. Że alkohol kusi z każdej strony… i że wiosna to ciężki dla alkoholika czas.

Zgodziłam się… Przyznałam, że mnie co jakiś czas dopada dość mocny ‘żal po stracie’. Że alkohol nie kojarzy mi się wyłącznie źle. W ostatniej fazie mojego picia faktycznie piłam wyłącznie samotnie, zamknięta w domu. Ogródki nie kusiły mnie zupełnie…. Ale był przecież w moim życiu czas, kiedy alkohol nie wydawał mi się złem, lecz kojarzył niezwykle przyjemnie. Czytaj dalej Kłótnia o ogródki…

O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

W sobotę 29 kwietnia br. po długiej i ciężkiej walce z chorobą nowotworową zmarł prof. Wiktor Osiatyński.

Miał 72 lata. Był doktorem habilitowanym nauk prawnych, doktorem socjologii, wykładowcą akademickim.

Specjalizował się w zakresie prawa konstytucyjnego oraz praw człowieka. Brał udział w pracach nad przygotowaniem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku.

Wykładał na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie oraz na wielu uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych, m.in. na Columbii, Uniwersytecie Stanforda oraz Harvardzie. Uczył też w więzieniu dla kobiet w Kalifornii. Czytaj dalej O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Pytacie mnie często o dwie rzeczy.

Po pierwsze, jak to się stało, że uzależniłam się od alkoholu…

Po drugie, skąd ja w ogóle wiem, że jestem od tego alkoholu uzależniona? Czy jestem tego pewna tak na sto procent? I kto właściwie u mnie ten alkoholizm zdiagnozował? Czy może nałóg jest jedynie moim wymysłem? Może miałam po prostu trudny okres w życiu? Dlatego piłam za dużo… Że teraz, jak już jest mi w tym życiu lepiej, to może mogłabym znowu pić normalnie? Czytaj dalej Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Wesele, hej wesele!

Był w moim życiu czas, kiedy z wielką gorliwością chodziłam na mitingi AA. Często słyszałam tam opowieści o tym, jak fantastycznie można się bawić bez alkoholu. Wesela, imieniny i inne podobne imprezy mogą być równie udane… ba! nawet bardziej udane bez wódy.

No bo przecież następnego dnia rano człowiek budzi się z tym fantastycznym uczuciem nieposiadania kaca!

Byłam nawet na kilku aowskich potańcówkach i przyznaję, bawiłam się dobrze… Ale tam, wiadomo, dostęp do alkoholu był całkowicie odcięty.

Z weselem to zupełnie inna sprawa… Czytaj dalej Wesele, hej wesele!

Święty Graal alkoholizmu – czyli o tym, co ja myślę o piciu kontrolowanym.

Napisałeś Marku kiedyś, że nie uczysz na terapii picia kontrolowanego: http://rozwoj-trzezwej-osobowosci.pl/picie-kontrolowane/.

Zniechęcasz… Przecież umiejętność picia kontrolowanego to marzenie każdego alkoholika… Każdego, który wciąż jeszcze pije i panicznie boi się pić przestać.

We mnie myśl o tym, że do końca życia nie będę mogła sięgnąć po kieliszek, wywoływała kiedyś czarną rozpacz… Czytaj dalej Święty Graal alkoholizmu – czyli o tym, co ja myślę o piciu kontrolowanym.