Moje jesienne nastroje…

Lubicie jesień? U mnie stoi ona w kolejce zaraz za wiosną…

Wiosna, wiadomo! Budzi nas do życia… Po zimowym ‘zahibernowaniu’ wreszcie zaczynam oddychać bez pary, wydobywającej się z ust… głęboko i radośnie. W mojej głowie rodzą się nowe pomysły, które natychmiast chciałabym zrealizować… Po prostu chce mi się żyć!

Jesienią jest inaczej… melancholijnie i nostalgicznie. Może nawet trochę depresyjnie… Czytaj dalej Moje jesienne nastroje…

Historia o gofrze…

Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że w któreś wakacje będę siedzieć w nadmorskiej knajpie i przedpołudniową kawę zagryzać brzoskwinią i jogurtem naturalnym…

Niby całe życie starałam się być fit… Ćwiczyłam, liczyłam kalorie… Po to właśnie, żeby na wakacjach móc poluzować szelki… Alkohol i papierosy również nie były sprzymierzeńcami zdrowego dożywiania.

Kiedy przestałam pić, zaczęłam więcej palić… pielęgnując zasłyszane kiedyś słowa, że nie rzuca się dwóch nałogów na raz.

Jednak moja trzeźwiejąca głowa coraz więcej rozumiała… Czytaj dalej Historia o gofrze…

Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki… Czytaj dalej Kiedy kończy się świat…

Dlaczego przestałam pomagać…?

Był czas, kiedy aktywnie udzielałam się jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt. Moja pomoc tam polegała głównie na wyprowadzaniu psów na spacery.

Nie mogę dać domu każdemu bezdomnemu zwierzakowi… Ale siedząc z założonymi rękami i myśląc o ich okrutnym losie, nie pomogłabym ani trochę. Postanowiłam zatem zadziałać aktywnie i choć trochę ulżyć sierściuchom w ich – dosłownie i niedosłownie – ‘psim’ losie.

Zwierzaki w cudowny sposób potrafią odwdzięczyć się za okazaną im dobroć… Radość w ich oczach po wspólnym spacerze jest bezcenna! Czytaj dalej Dlaczego przestałam pomagać…?

Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

Poszłam kilka dni temu do fryzjerki… Nie byłoby w tym zdarzeniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ostatnio proste czynności wydają mi się strasznie trudne.

Taki mam czas… Budzę się rano i zastanawiam, czy wstać… Wstaję, bo poczucie obowiązku bierze górę. Aczkolwiek robię to niechętnie, odwlekając moment postawienia stóp na podłodze możliwie jak najdłużej.

Uprzedzam tych, którzy w tym momencie zdiagnozują u mnie depresję… Nie jestem lekarzem, ale moja zdobyta na ten temat wiedza mówi mi, że gdybym ową depresję miała, to bym z tego łóżka nie wstała… A ja jednak wstaję, mimo że bez przyjemności. Czytaj dalej Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

O budowaniu trzeźwego życia…

Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Ze stażem w ‘niepiciu’ podobnym do mojego. Zapytał, jak sobie radzę. Bo on średnio. Jeszcze dobrze nie zaczęła się wiosna a już lato w pełni… Wspólnym wyjściem na potreningowe piwo kuszą koledzy na siłowni. Kuszą wspomniane wcześniej przeze mnie ogródki… Raz nawet prawie się ‘złamał’… I jak ja sobie z tymi wszystkimi wyzwalaczami daję radę? Czy też mam takie chwile, kiedy jestem blisko powrotu do dawnego życia? Czytaj dalej O budowaniu trzeźwego życia…

Kłótnia o ogródki…

Wymieniliśmy się ostatnio na grupie poglądami… dość ostro się nimi wymieniliśmy.

Ktoś powiedział o kawiarnianych ogródkach… że jest wysyp. Że alkohol kusi z każdej strony… i że wiosna to ciężki dla alkoholika czas.

Zgodziłam się… Przyznałam, że mnie co jakiś czas dopada dość mocny ‘żal po stracie’. Że alkohol nie kojarzy mi się wyłącznie źle. W ostatniej fazie mojego picia faktycznie piłam wyłącznie samotnie, zamknięta w domu. Ogródki nie kusiły mnie zupełnie…. Ale był przecież w moim życiu czas, kiedy alkohol nie wydawał mi się złem, lecz kojarzył niezwykle przyjemnie. Czytaj dalej Kłótnia o ogródki…

O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

W sobotę 29 kwietnia br. po długiej i ciężkiej walce z chorobą nowotworową zmarł prof. Wiktor Osiatyński.

Miał 72 lata. Był doktorem habilitowanym nauk prawnych, doktorem socjologii, wykładowcą akademickim.

Specjalizował się w zakresie prawa konstytucyjnego oraz praw człowieka. Brał udział w pracach nad przygotowaniem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku.

Wykładał na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie oraz na wielu uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych, m.in. na Columbii, Uniwersytecie Stanforda oraz Harvardzie. Uczył też w więzieniu dla kobiet w Kalifornii. Czytaj dalej O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Pytacie mnie często o dwie rzeczy.

Po pierwsze, jak to się stało, że uzależniłam się od alkoholu…

Po drugie, skąd ja w ogóle wiem, że jestem od tego alkoholu uzależniona? Czy jestem tego pewna tak na sto procent? I kto właściwie u mnie ten alkoholizm zdiagnozował? Czy może nałóg jest jedynie moim wymysłem? Może miałam po prostu trudny okres w życiu? Dlatego piłam za dużo… Że teraz, jak już jest mi w tym życiu lepiej, to może mogłabym znowu pić normalnie? Czytaj dalej Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?