Bo takie jest życie…

Rok temu o tej porze zaczynałam terapię w ośrodku Marka (https://rozwoj-trzezwej-osobowosci.pl/). Nie znam innych ośrodków osobiście, a jedynie ze słyszenia… Każdy swoją decyzję musi podjąć sam. Ja, gdybym miała decydować ponownie, nic bym nie zmieniła.

Dużo się przez ten rok działo…

Piszę tutaj o wielu rzeczach, pomijałam jednak do tej pory moje relacje z mężczyznami… poza oczywiście zeszłoroczną ‘mazurską love story’.

„Opowieść o M.” powracała tutaj nie raz… Z perspektywy czasu jest ona dla mnie po prostu fajną romantyczną historią. Która zdarzyła się w specyficznych, odrealnionych trochę warunkach terapeutycznego ośrodka… I która prawdziwemu życiu zwyczajnie nie sprostała.

Piłyśmy ostatnio z moją przyjaciółką kawę, kiedy swoim zwyczajem wpadłam w ten żałosny ton i lament, że ja nigdy nie znajdę życiowego partnera… Bo ja w ogóle większość życia jestem przecież sama. A jeśli już spotykam kogoś, kto mnie sobą zainteresuje, to ten ktoś przeważnie nie chce ze mną być…

Kaśka o mało co nie zalała się tą kawą, kiedy parskała śmiechem… Bo u mnie okres, kiedy ‘zawsze jestem sama’ trwa przeważnie jakieś dwa tygodnie… I że to nie jest absolutnie tak, że żaden facet nie chce być ze mną… Że owszem, bywa różnie. Czasem ludzie faktycznie do siebie nie pasują… a czasem jedna strona bardzo chce pasować do drugiej, ale ta druga nie chce.

No takie po prostu jest życie…

Od czasu terapii znajomości mam za sobą kilka… I fakt, nie zawsze to ktoś odchodził ode mnie… ja też odchodziłam. Po prostu skupiam się w moim myśleniu wyłącznie na tych relacjach, w których to ja zostałam zraniona… bo tylko te zakończenia bolały.

Ostatnio przeżyłam kolejne sercowe rozczarowanie… Obwiniałam siebie… że nie jestem wystarczająco atrakcyjna, wystarczająco wartościowa… że się po prostu ‘nie nadawałam’.

Wiem, że to nieprawda… Poczucie własnej wartości nie może zależeć od tego, co myślą o nas inni ludzie… To nam samym ma być ze sobą dobrze.

Niby to wiem… jednak żal, rozczarowanie, poczucie zawiedzenia i odrzucenia to bardzo silne emocje… potrafią to nasze poczucie wartości mocno poszargać.

Pamiętam, jak w trakcie terapii Marek uparcie mi tłumaczył, że pierwszy rok po wyjściu z ośrodka odwykowego to nie jest dobry czas na budowanie trwałych relacji… Że warto trochę poczekać.

Za nic nie oddałabym już teraz żadnych moich dotychczasowych doświadczeń… Wierzę, że każde z nich było mi do czegoś potrzebne i zaprocentuje w przyszłości.

Lecz, gdybym miała jeszcze raz decydować, zdecydowanie słuchałabym wtedy Marka!

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *