Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki… Czytaj dalej Kiedy kończy się świat…

Dlaczego przestałam pomagać…?

Był czas, kiedy aktywnie udzielałam się jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt. Moja pomoc tam polegała głównie na wyprowadzaniu psów na spacery.

Nie mogę dać domu każdemu bezdomnemu zwierzakowi… Ale siedząc z założonymi rękami i myśląc o ich okrutnym losie, nie pomogłabym ani trochę. Postanowiłam zatem zadziałać aktywnie i choć trochę ulżyć sierściuchom w ich – dosłownie i niedosłownie – ‘psim’ losie.

Zwierzaki w cudowny sposób potrafią odwdzięczyć się za okazaną im dobroć… Radość w ich oczach po wspólnym spacerze jest bezcenna! Czytaj dalej Dlaczego przestałam pomagać…?

O tym, jak mała rzecz może ucieszyć…

Bierzecie czasem udział w konkursach? Wysyłacie rozwiązania krzyżówek? Może kupujecie zdrapki albo kupony lotto? Ja nie… Zawsze zakładam z góry, że nie wygram… Myślę o tych wszystkich ludziach, którzy będą ze mną w czymś współzawodniczyć i z miejsca się zniechęcam…
A potem żalę się, że szczęście mnie omija.

Jak w starym żydowskim dowcipie o Icku, który gorliwie modlił się
do Boga:

– Panie Boże, daj mi wygrać na loterii.

Icek, ty daj mi szansę, ty kup los

No coś w tym chyba jest…

Od jakiegoś czasu czytam regularnie „Charaktery”… Czytaj dalej O tym, jak mała rzecz może ucieszyć…

Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

Poszłam kilka dni temu do fryzjerki… Nie byłoby w tym zdarzeniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ostatnio proste czynności wydają mi się strasznie trudne.

Taki mam czas… Budzę się rano i zastanawiam, czy wstać… Wstaję, bo poczucie obowiązku bierze górę. Aczkolwiek robię to niechętnie, odwlekając moment postawienia stóp na podłodze możliwie jak najdłużej.

Uprzedzam tych, którzy w tym momencie zdiagnozują u mnie depresję… Nie jestem lekarzem, ale moja zdobyta na ten temat wiedza mówi mi, że gdybym ową depresję miała, to bym z tego łóżka nie wstała… A ja jednak wstaję, mimo że bez przyjemności. Czytaj dalej Czy moje trzeźwienie zawsze jest radosne…?

O tym, jak jazda autobusem omal nie doprowadziła mnie do szału…

Takim oto środkiem transportu wracałam ostatnio z weekendowych wojaży. Swoją drogą weekend spędziłam miło i byłam w zdecydowanie dobrym nastroju.

Cieszyłam się, że dotrę do domu o w miarę „przyzwoitej” porze. Lubię bowiem w niedzielny wieczór mieć jeszcze trochę czasu na spokojne przygotowanie się do pracy.

I wtedy się zaczęło… Czytaj dalej O tym, jak jazda autobusem omal nie doprowadziła mnie do szału…

O budowaniu trzeźwego życia…

Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Ze stażem w ‘niepiciu’ podobnym do mojego. Zapytał, jak sobie radzę. Bo on średnio. Jeszcze dobrze nie zaczęła się wiosna a już lato w pełni… Wspólnym wyjściem na potreningowe piwo kuszą koledzy na siłowni. Kuszą wspomniane wcześniej przeze mnie ogródki… Raz nawet prawie się ‘złamał’… I jak ja sobie z tymi wszystkimi wyzwalaczami daję radę? Czy też mam takie chwile, kiedy jestem blisko powrotu do dawnego życia? Czytaj dalej O budowaniu trzeźwego życia…

Słodka zemsta…

Kiedy byłam nastolatką, knucie intryg i opracowywanie planów zemsty wydawało mi się bardzo ekscytującym zajęciem.

Wspólnie z koleżankami mściłyśmy się głównie na chłopakach, którzy nie chcieli odwzajemnić naszych pierwszych młodzieńczych uczuć i jak gdyby nigdy nic po prostu dawali nam kosza… Wydawało mi się to wtedy niewybaczalne.

W dorosłym życiu, kiedy kończył się mój kolejny związek, również szukałam zemsty… Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że jakiś mężczyzna nie chce ze mną być. Czytaj dalej Słodka zemsta…

Kłótnia o ogródki…

Wymieniliśmy się ostatnio na grupie poglądami… dość ostro się nimi wymieniliśmy.

Ktoś powiedział o kawiarnianych ogródkach… że jest wysyp. Że alkohol kusi z każdej strony… i że wiosna to ciężki dla alkoholika czas.

Zgodziłam się… Przyznałam, że mnie co jakiś czas dopada dość mocny ‘żal po stracie’. Że alkohol nie kojarzy mi się wyłącznie źle. W ostatniej fazie mojego picia faktycznie piłam wyłącznie samotnie, zamknięta w domu. Ogródki nie kusiły mnie zupełnie…. Ale był przecież w moim życiu czas, kiedy alkohol nie wydawał mi się złem, lecz kojarzył niezwykle przyjemnie. Czytaj dalej Kłótnia o ogródki…

O pewnej bardzo ważnej w moim życiu relacji…

Nie poznałyśmy się w przedszkolu… nie bawiłyśmy razem na placu zabaw ani nie siedziałyśmy w szkole w jednej ławce.

Nie chodziłyśmy na te same studenckie imprezy, nie wspierałyśmy w chwilach pierwszych sercowych rozczarowań. Nie wkraczałyśmy razem w dorosłość.

Poznałyśmy się w już całkiem dorosłym życiu… ja i moja Przyjaciółka.

Ona – ‘matka dzieciom’, przykładna żona, perfekcyjnie dbająca o rodzinę i dom. Ja – wieczna singielka z przerwami na chwilowe, zwykle kończące się fiaskiem, znajomości. Czytaj dalej O pewnej bardzo ważnej w moim życiu relacji…