O budowaniu trzeźwego życia…

Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Ze stażem w ‘niepiciu’ podobnym do mojego. Zapytał, jak sobie radzę. Bo on średnio. Jeszcze dobrze nie zaczęła się wiosna a już lato w pełni… Wspólnym wyjściem na potreningowe piwo kuszą koledzy na siłowni. Kuszą wspomniane wcześniej przeze mnie ogródki… Raz nawet prawie się ‘złamał’… I jak ja sobie z tymi wszystkimi wyzwalaczami daję radę? Czy też mam takie chwile, kiedy jestem blisko powrotu do dawnego życia? Czytaj dalej O budowaniu trzeźwego życia…

Słodka zemsta…

Kiedy byłam nastolatką, knucie intryg i opracowywanie planów zemsty wydawało mi się bardzo ekscytującym zajęciem.

Wspólnie z koleżankami mściłyśmy się głównie na chłopakach, którzy nie chcieli odwzajemnić naszych pierwszych młodzieńczych uczuć i jak gdyby nigdy nic po prostu dawali nam kosza… Wydawało mi się to wtedy niewybaczalne.

W dorosłym życiu, kiedy kończył się mój kolejny związek, również szukałam zemsty… Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że jakiś mężczyzna nie chce ze mną być. Czytaj dalej Słodka zemsta…

Kłótnia o ogródki…

Wymieniliśmy się ostatnio na grupie poglądami… dość ostro się nimi wymieniliśmy.

Ktoś powiedział o kawiarnianych ogródkach… że jest wysyp. Że alkohol kusi z każdej strony… i że wiosna to ciężki dla alkoholika czas.

Zgodziłam się… Przyznałam, że mnie co jakiś czas dopada dość mocny ‘żal po stracie’. Że alkohol nie kojarzy mi się wyłącznie źle. W ostatniej fazie mojego picia faktycznie piłam wyłącznie samotnie, zamknięta w domu. Ogródki nie kusiły mnie zupełnie…. Ale był przecież w moim życiu czas, kiedy alkohol nie wydawał mi się złem, lecz kojarzył niezwykle przyjemnie. Czytaj dalej Kłótnia o ogródki…

O pewnej bardzo ważnej w moim życiu relacji…

Nie poznałyśmy się w przedszkolu… nie bawiłyśmy razem na placu zabaw ani nie siedziałyśmy w szkole w jednej ławce.

Nie chodziłyśmy na te same studenckie imprezy, nie wspierałyśmy w chwilach pierwszych sercowych rozczarowań. Nie wkraczałyśmy razem w dorosłość.

Poznałyśmy się w już całkiem dorosłym życiu… ja i moja Przyjaciółka.

Ona – ‘matka dzieciom’, przykładna żona, perfekcyjnie dbająca o rodzinę i dom. Ja – wieczna singielka z przerwami na chwilowe, zwykle kończące się fiaskiem, znajomości. Czytaj dalej O pewnej bardzo ważnej w moim życiu relacji…

O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

W sobotę 29 kwietnia br. po długiej i ciężkiej walce z chorobą nowotworową zmarł prof. Wiktor Osiatyński.

Miał 72 lata. Był doktorem habilitowanym nauk prawnych, doktorem socjologii, wykładowcą akademickim.

Specjalizował się w zakresie prawa konstytucyjnego oraz praw człowieka. Brał udział w pracach nad przygotowaniem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku.

Wykładał na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie oraz na wielu uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych, m.in. na Columbii, Uniwersytecie Stanforda oraz Harvardzie. Uczył też w więzieniu dla kobiet w Kalifornii. Czytaj dalej O prof. Wiktorze Osiatyńskim…

Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Pytacie mnie często o dwie rzeczy.

Po pierwsze, jak to się stało, że uzależniłam się od alkoholu…

Po drugie, skąd ja w ogóle wiem, że jestem od tego alkoholu uzależniona? Czy jestem tego pewna tak na sto procent? I kto właściwie u mnie ten alkoholizm zdiagnozował? Czy może nałóg jest jedynie moim wymysłem? Może miałam po prostu trudny okres w życiu? Dlatego piłam za dużo… Że teraz, jak już jest mi w tym życiu lepiej, to może mogłabym znowu pić normalnie? Czytaj dalej Czym jest moja bezsilność wobec alkoholu?

Bądź hygge! …czyli po prostu bądź szczęśliwy!

Wiecie, w którym kraju mieszkają najszczęśliwsi na świecie ludzie? Podobno w Danii, pomimo panujących tam długich nocy i wiecznie brzydkiej pogody.

I właśnie z języka duńskiego pochodzi wymienione w tytule słowo.

W wolnym tłumaczeniu słowo ‘hygge’ oznacza przytulność, komfort, bezpieczeństwo, relaks, radość ze spotkania i panującej atmosfery.

Duńczycy starają się, aby prawie każda sfera życia była hygge… Hygge jest wszystko, co wprawia nas w dobry nastrój. A przecież każda czynność może być przyjemna… Czytaj dalej Bądź hygge! …czyli po prostu bądź szczęśliwy!

Czy można polubić sprzątanie…?!

Kiedy byłam dzieckiem i rodzice prosili mnie o posprzątanie mojego pokoju, zwykle odmawiałam… Czasem, w asyście mojego wielkiego niezadowolenia, łaskawie godziłam się wykonać postawione przede mną zadanie.

Zwykle wyglądało to tak, że siadałam na środku pokoju, bezradnie patrząc na roztaczający się wokół mnie bałagan. Nie wiedziałam od czego zacząć… Wtedy z pomocą przychodziła moja mama, próbując wspólnie ze mną opracować optymalną strategię uporania się z całym tym chaosem.

Nie byłam jednak pojętną uczennicą, ponieważ problemy ze sprzątaniem towarzyszą mi również w dorosłym życiu… Czytaj dalej Czy można polubić sprzątanie…?!