Modlitwy moc…

Dokładnie rok temu pisałam o tym, że po bardzo długiej przerwie w kontaktach z Bogiem, postanowiłam znowu Bogu zawierzyć.
Wiadomo… „jak trwoga, to do Boga”.

Początek zeszłego roku był dla mnie czasem rozmyślań, wątpliwości, stawiania pytań i szukania odpowiedzi… Dopiero co skończyłam alkoholową terapię i nie wiedziałam zupełnie, co dalej…

Bóg bardzo mi wtedy pomógł… uspokoił, wyciszył… powierzyłam się Bogu całkowicie… Zaufałam.

I im stabilniej stawałam na własnych nogach, tym częściej znowu o Nim zapominałam… Czytaj dalej Modlitwy moc…

Miłość silniejsza niż śmierć…

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o wydarzeniach, rozgrywających się w ostatnich dniach na zboczach Nanga Parbat…

Polski himalaista Tomasz Mackiewicz wraz ze swoją francuską partnerką wspinaczkową podjęli nie pierwszą już próbę zdobycia szczytu zimową porą. Wyprawa okazała się dla Tomka jego ostatnią…

W mediach, szczególnie w Internecie na bieżąco pojawiały się informacje o sytuacji dwójki wspinaczy. O zorganizowanej dla nich akcji ratunkowej i niewielkich szansach na uratowanie Polaka.

Śledziłam te doniesienia i nie mogłam się nadziwić, że Internauci nawet w tak dramatycznej sytuacji nie powstrzymali się od hejtu… Czytaj dalej Miłość silniejsza niż śmierć…

Ciągnie się ta zima…

Pisałam o tym, że nie robiłam w tym roku żadnych noworocznych postanowień… Niemniej jednak miałam pewne nadzieje… jako, że nowy rok to swego rodzaju czysta karta, nowy początek.

Umówiłam się ze sobą, że po takiej sobie końcówce poprzedniego roku, żwawo ruszę z kopyta i galopem popędzę przez kolejny… Tymczasem siedzę zasmarkana w domu, z kontuzjowaną stopą na dodatek.

Bardzo nie lubię sytuacji, na które nie mam wpływu. Czytaj dalej Ciągnie się ta zima…

Ach, wspomnienia!

Wybrałam się z moją serdeczną koleżanką do teatru muzycznego na „Tribute to Dirty Dancing – Music & Dance Show”.

Bardzo lubię teatr i staram się w miarę regularnie do niego chadzać. Zazwyczaj wychodzę zadowolona i ubawiona. Rzadko kiedy jednak jest to dla mnie przeżycie mistyczne… a nie piszę tutaj przecież teatralnych recenzji.

Dziś się zachwyciłam! Czytaj dalej Ach, wspomnienia!

Wiwat Nowy Rok!

Rok temu napisałam tekst o noworocznych postanowieniach… Jeśli macie ochotę, zapraszam do poczytania http://uzalezniona.eu/noworoczne-postanowienia-czyli-o-tym-czy-warto-je-robic-jak-ich-dotrzymac-i-skutecznie-realizowac/… Choć szczerze mówiąc nie wiem, czy zachęcam…

Wtedy ten tekst wydawał mi się dobry… i pewnie taki właśnie jest. Może nawet kilka osób zrobiło użytek z zawartych w nim wskazówek.

Dziś jednak chciałabym inaczej… mniej coachingowo a bardziej ode mnie.

Zarzekałam się, że nie będzie absolutnie żadnych podsumowań… ale żeby tak totalnie bez refleksji? Czytaj dalej Wiwat Nowy Rok!

O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

Znowu będzie o damsko – męskich relacjach…

Nie, nie planuję przebranżowić się na poradnictwo w zakresie związków… na moich błędach można się jednak naprawdę sporo nauczyć!

Odkąd nie jestem w związku, staram się tworzyć sobie jak najwięcej okazji do tego, żeby poznawać nowe osoby. Portale randkowe nie są dla mnie wstydliwym tematem a samotne wyjście do kina nie stanowi żadnego problemu… Rozglądam się też wokół siebie, kiedy jestem w sklepie albo w bibliotece… Nigdy nie wiadomo, kiedy miłość życia stanie nam na drodze… za nic nie chcę jej przegapić. Czytaj dalej O tym, że droga do zrozumienia prostych rzeczy bywa u mnie bardzo długa…

O tolerancji…

Latem zakończyłam mój ostatni związek, bardzo niechętnie zasilając grono singli…

Choć wiem dobrze, że bycie samemu to nie kara. Że czas, kiedy nie jesteśmy w związku, możemy wspaniale wykorzystać… wyłącznie dla siebie!

Są przecież i tacy, którzy świadomie decydują się na życie w pojedynkę… ja jednak do takich osób z pewnością nie należę. Staram się doceniać obecny czas, jednak nie lubię być sama.

Korzystam czasem z internetowych randkowych aplikacji i portali… Myślicie, że miłości nie powinno się szukać? Że znajduje się sama? …też tak kiedyś myślałam. Czytaj dalej O tolerancji…

Grudnia czar…

Tego roku myśl o świętach nie porusza mnie tak mocno jak w zeszłym… Nie czuję ekscytacji, polując na świąteczne prezenty. Myśl o spacerze Krakowskim Przedmieściem również nie wywołuje we mnie entuzjazmu…

Za oknem ciągle mokro i ponuro. Śnieg – zamiast prószyć – leje się z nieba w duecie z deszczem… w trybie natychmiastowym przeistaczając się w kałuże.

Gdybym chociaż w sercu miała maj, może by mi tej zimy tak bardzo nie brakowało… lecz tutaj też nie jest najlepiej.

Marzenia o zeszłorocznych świętach nie ziściły się w rzeczywistości… Czytaj dalej Grudnia czar…

O gryzieniu się w język…

Siedziałam sobie ostatnio na zajęciach… myślami będąc już właściwie na randce, którą miałam zaplanowaną później. Kiedy nagle, mój wyczulony w tym zakresie słuch, wyłapał znajome słowo „alkoholizm”.

Zastrzygłam uszami niczym moje kocury na dźwięk sypiącej się do miski karmy… Oho! Doskonała okazja, żeby wytężyć jeszcze na chwilę moje szare komórki i włączyć się do dyskusji!

Przyznaję, lubię czasem zabrać głos w temacie uzależnień…

I w tym momencie słyszę, że alkoholik po jakimś czasie ma szansę wrócić do ‘normalnego’ picia… Czytaj dalej O gryzieniu się w język…