Alkoholizm w szpilkach, czyli jak wygląda uzależnienie od alkoholu u kobiet.

Pierwszy raz Marku myślę sobie, że na jakiś temat (http://rozwoj-trzezwej-osobowosci.pl/krolowe-samotnych-nocy/) wiem więcej od Ciebie. Choć nie jest to, bynajmniej, powód do dumy. Pozwól jednak, że o kobiecym alkoholizmie to ja Tobie opowiem.

Pamiętam opowieść Eli. Pisała o tym, że z postaci na literę „a” miała być aktorką lub artystką. Ja chciałam być astronautką.

Dla kobiety alkoholizm jest jak szkaradne znamię. Wyciska piętno. Stygmatyzuje. Mężczyznom zdecydowanie więcej się na tym polu wybacza.

Kiedy facet się upije, to nie ma problemu. Jest śmiesznie, jest o czym gadać. Nawet jeśli zachowuje się żałośnie. Kiedy upije się kobieta, zabawna w oczach innych jest raczej rzadko. Zdecydowanie częściej jest znieważana i upodlana. Oskarżana o demoralizację i zdeprawowanie.

I ta kobieta – z przypiętą łatą degeneracji i odczłowieczenia – musi żyć.
Czy myśli wtedy, żeby się leczyć? Iść na terapię? Przecież terapia to jeszcze większe zło. Bo wtedy to już na pewno cały świat ją będzie napiętnował. Będzie jeszcze większy wstyd. Wstyd na całą kulę ziemską.

A wstyd jest silniejszy od wszystkiego. Jest tak dojmujący, że kobieta woli umierać powoli na trzustkę, wątrobę, serce… byleby tylko nie przyznać, że jest alkoholiczką.

Myśli tylko o tym, jak przetrwać. W świecie, w którym na picie kobiet nie ma społecznego przyzwolenia. I pije dalej.

Skąd to wiem? Bo zamiast astronautką, zostałam alkoholiczką.

O kobietach mówi się często, że „piją na obcasach” Ja przynajmniej najwięcej takich właśnie znam. Kobiety sukcesu. Wykształcone, samodzielne… i bardzo samotne.

Ja też kiedyś tak właśnie piłam… z czasem coraz bardziej piłując obcasy, żeby mi w tym piciu nie przeszkadzały.

Dopracowany w każdym szczególe makijaż rozpływał się powolnie z każdym kolejnym wypijanym drinkiem. Najlepsza sukienka, oszczędzana na specjalne okazje, sukcesywnie traciła swój elegancki ‘look’. Podarte pończochy, kiedy przychodził czas na wersję  ‘bez butów’, nie wyglądały już ekskluzywnie.

A ja traciłam cały mój urok, wdzięk i blask. I zupełnie tego nie dostrzegałam. W chwili, kiedy wydawało mi się, że błyszczę najbardziej, leżałam na dnie.

Pamiętam taką sytuację, kiedy rano, na mocnym kacu, nie mogłam znaleźć sukienki z poprzedniego wieczoru. W popłochu przetrząsałam całe mieszkanie, a po głowie szybowały straszne myśli. Gdzie ją zostawiłam? Dlaczego ją zostawiłam? I jak dotarłam bez niej do domu?

Sukienka znalazła się w pralce… nawet już wyprana. Nie pamiętałam, że po powrocie z imprezy postanowiłam zrobić pranie. Poczułam ogromną ulgę. Ale czy faktycznie był to powód do tego, żeby tę ulgę poczuć?

Potem piłam już w samotności, w ukryciu przed światem i ludźmi. Ze strachu. Żeby scenariusze, stworzone w trakcie poszukiwań wspomnianej sukienki, nie zaistniały naprawdę. Ale nie udało mi się ich uniknąć. Kiedy piłam, nigdy nie wiedziałam, jak skończy się wieczór…

Dziś już wiem, że alkoholizm jest chorobą bardzo demokratyczną. Pamiętasz Marku jak dużo opowiadałeś mi o tym w trakcie terapii? Dotyka zarówno ludzi młodych jak i starszych, tych o wysokim statusie społecznym i tych biednych. Wykształconych i takich, którym wykształcenia zdobyć się nie udało.

Ale przede wszystkim choroba alkoholowa doświadcza
zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Bez ogródek pisze o tym w swojej autobiograficznej książce „Picie. Opowieść o miłości” znana amerykańska dziennikarka i publicystka Caroline Knapp. Bardzo otwarcie przedstawia i obnaża w niej swój alkoholizm i cierpienie związane z piciem. A także realia wychodzenia z choroby alkoholowej, które dla kobiety są niezwykle trudne.

Ja mam też dwie moje ulubione pozycje:

  1. „Drink. Intymny związek kobiet z alkoholem” – autorstwa Ann Dowsett Johnston, kanadyjskiej pisarki i dziennikarki, uznawanej za eksperta w dziedzinie alkoholizmu wśród kobiet.
  2. „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber – polskiej prezenterki muzycznej i dziennikarki – pamiętacie dziewczynkę w kapeluszu, prowadzącą słynne w czasach mojego dzieciństwa „5-10-15”?
    To właśnie ona.

Kobiety już od dawna nie stanowią wyjątków wśród pacjentów ośrodków odwykowych.
Co więcej, częściej niż panowie zgłaszają się na terapię. Szybciej godzą się z tym, że ich siły mogą okazać się niewystarczające do „uporania się” z alkoholowym problemem.

Co nie znaczy wcale, że są słabsze. Pamiętasz Marku tę pacjentkę, która tak zawzięcie próbowała walczyć? Była uparta, długo się z alkoholem boksowała… Ale i ona w końcu poddała się i pozwoliła sobie pomóc…

Agnieszka

Autor: Agnieszka

Jestem uzależniona od alkoholu. Piszę o tym, jak wygląda moje życie po terapii i dlaczego nie zamieniłabym go na tamto poprzednie, kiedy piłam...

7 myśli na temat “Alkoholizm w szpilkach, czyli jak wygląda uzależnienie od alkoholu u kobiet.”

  1. Jakbym o sobie czytała. I ciągle żyję w strachu przed przerwaniem picia. I ciągle kombinuje jak tu się napić, żeby nie mieć żadnych konsekwencji. Dokładnie. I nie wierzę, że to wszystko dobrze się skończy. Wiem już wiele, czytam dużo, jestem świadoma choroby. Ale ciągle plącze mi się po głowie, że to jednak nie choroba a słaba wola, moja głupota, nieodpowiedzialność i brak szacunku dla samej siebie i innych. Brak charakteru, jak to powiedziała moja mama. Codziennie rano myślę, że dłużej tego nie wytrzymam, kiedy zdechnę, kiedy mnie w końcu jakiś samochód potrąci.

    1. Nie jestem ekspertem od uzależnień, mogę podzielić się jedynie moim doświadczeniem. Ale to akurat wiem na pewno i napiszę z pełną odpowiedzialnością: Twoja mama nie ma racji, mówiąc że masz ‚słaby charakter’. Ale to Twoja decyzja, czy chcesz coś ze swoim piciem zrobić, czy dalej czekać aż ‚przejdzie samo’…

  2. Nie mogę ciągle zrozumieć pojęcia ‚choroba alkoholowa”. Choroba to dla mnie coś, co przychodzi niezależnie od mojej woli. Alkoholizm tworzymy sobie sami.
    Znam problem pośrednio: alkoholizm w wydaniu kobiecym i męskim. Sami sobie zgotowali taki los.

    1. Alkoholizm jest właśnie niezależny od woli człowieka… Nie ja to wymyśliłam. Jest ujęty w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Warto poczytać o tym, czym jest choroba alkoholowa. Bo, że jest to choroba, wątpliwości nie ma. Nie będziemy chyba podważać lekarzy i badań na ten temat?

  3. Zdrowy chorego nie zrozumie. Możemy mówić że te chorobę sami sobie stworzylismy. Ok. Ale tak na prawdę każdy może na nią zachorować. Jest bardzo ciężka i przezera nas OD ośrodka Nasego serca umysłu i duszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *