Czy fajne życie zawsze ma wyraźny smak…?

Siedziałam wczoraj w bardzo przyjemnej restauracji, zajadając makaron z warzywami. Chciałabym napisać, że zajadając ze smakiem, ale… no właśnie… ten smak był trochę nijaki.

Choć danie absolutnie nie było niesmaczne… Było bardzo dobrze przygotowane, elegancko podane, a kelnerowi, który je serwował, uśmiech nie schodził  z twarzy… W dodatku, o czym jestem przekonana, owy uśmiech nie był ani trochę fałszywy.

Mimo to jadłam jakoś bez przekonania… brakowało tej potrawie pikanterii. Czytaj dalej Czy fajne życie zawsze ma wyraźny smak…?

O umiejętności odpoczywania słów kilka…

Pamiętacie o tym, żeby regularnie wypoczywać?

Czytałam gdzieś w sieci o badaniach na temat optymalnego czasu trwania urlopu… Udowodniono, iż w ciągu kilku pierwszych dni odpoczynku wzrasta u nas  uczucie szczęścia… co jest jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste.

Szczęście owo osiąga swoje apogeum ósmego dnia luzu… Po tym czasie – niezależnie od tego, czy wróciliśmy do pracy, czy wciąż korzystamy z uroków wakacji – sukcesywnie maleje… i to już takie oczywiste nie jest. Czytaj dalej O umiejętności odpoczywania słów kilka…