Historia o gofrze…

Jeszcze rok temu nie przypuszczałabym, że w któreś wakacje będę siedzieć w nadmorskiej knajpie i przedpołudniową kawę zagryzać brzoskwinią i jogurtem naturalnym…

Niby całe życie starałam się być fit… Ćwiczyłam, liczyłam kalorie… Po to właśnie, żeby na wakacjach móc poluzować szelki… Alkohol i papierosy również nie były sprzymierzeńcami zdrowego dożywiania.

Kiedy przestałam pić, zaczęłam więcej palić… pielęgnując zasłyszane kiedyś słowa, że nie rzuca się dwóch nałogów na raz.

Jednak moja trzeźwiejąca głowa coraz więcej rozumiała… Czytaj dalej Historia o gofrze…

Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

Miałam nic nie pisać… w końcu urlop to urlop! Ale właściwie dlaczego nie, skoro pisać bardzo lubię… a z urlopem chodzi przecież właśnie o to, żeby robić to, co się lubi.

Wiadomo, co było motywem przewodnim większości moich dotychczasowych urlopów… generalnie chodziło o picie.

Choć nie zawsze… Nawet w czasach, kiedy piłam, bardzo lubiłam spędzać czas aktywnie. Sporo chodziłam po górach, najczęściej z moim tatą… wtedy nie piłam.

No ale takie wakacje nad morzem na przykład nie mogły się bez alkoholu obyć… Plaża, szum fal, rybka w smażalni… aż się prosiło coś w trakcie polać. Nie mówiąc o wieczornych imprezach nad brzegiem morza… bez alkoholu nie mogły się udać.

A teraz pustka… Czytaj dalej Czy wakacje na trzeźwo mają w ogóle jakiś sens…?

Sierpień miesiącem trzeźwości!

Kto śledzi moje wpisy na Facebooku, ten już wie, że mam swoje ulubione wideoblogi. Jednym z nich jest vlog Pauliny Mikuły – polonistki, która w nietuzinkowy i bardzo przystępny sposób opowiada o języku polskim i językowych dylematach, z którymi spotykamy się na co dzień…
Z prof. Bralczykiem i prof. Miodkiem mogłaby stworzyć niezłe trio!

Na swoim kanale na YouTube, oprócz zagadnień stricte filologicznych, porusza czasem także inne tematy…

Takim oto sposobem trafiłam na wypowiedź Pauliny, dotyczącą abstynencji… Swoją drogą nie miałam pojęcia, że jest ona osobą niepijącą. Czytaj dalej Sierpień miesiącem trzeźwości!

Kiedy kończy się świat…

Macie czasem takie uczucie, że ziemia usuwa Wam się spod nóg i zaraz
z całą pewnością runiecie w przepaść?

Mnie zdarza się odczuwać to bardzo realnie. Najczęściej w sytuacjach, kiedy ktoś mnie bardzo mocno zrani… wiecie… dotknie tak do żywego.

Tym bardziej, jeśli się tego kompletnie nie spodziewam… a tu nagle dostaję obuchem w łeb…

Momentalnie tracę wtedy oddech i czekam, aż rozpadnę się na kawałki… Czytaj dalej Kiedy kończy się świat…