O tym, jak jazda autobusem omal nie doprowadziła mnie do szału…

Takim oto środkiem transportu wracałam ostatnio z weekendowych wojaży. Swoją drogą weekend spędziłam miło i byłam w zdecydowanie dobrym nastroju.

Cieszyłam się, że dotrę do domu o w miarę „przyzwoitej” porze. Lubię bowiem w niedzielny wieczór mieć jeszcze trochę czasu na spokojne przygotowanie się do pracy.

I wtedy się zaczęło… Czytaj dalej O tym, jak jazda autobusem omal nie doprowadziła mnie do szału…

O budowaniu trzeźwego życia…

Zadzwonił do mnie ostatnio kolega. Ze stażem w ‘niepiciu’ podobnym do mojego. Zapytał, jak sobie radzę. Bo on średnio. Jeszcze dobrze nie zaczęła się wiosna a już lato w pełni… Wspólnym wyjściem na potreningowe piwo kuszą koledzy na siłowni. Kuszą wspomniane wcześniej przeze mnie ogródki… Raz nawet prawie się ‘złamał’… I jak ja sobie z tymi wszystkimi wyzwalaczami daję radę? Czy też mam takie chwile, kiedy jestem blisko powrotu do dawnego życia? Czytaj dalej O budowaniu trzeźwego życia…

Słodka zemsta…

Kiedy byłam nastolatką, knucie intryg i opracowywanie planów zemsty wydawało mi się bardzo ekscytującym zajęciem.

Wspólnie z koleżankami mściłyśmy się głównie na chłopakach, którzy nie chcieli odwzajemnić naszych pierwszych młodzieńczych uczuć i jak gdyby nigdy nic po prostu dawali nam kosza… Wydawało mi się to wtedy niewybaczalne.

W dorosłym życiu, kiedy kończył się mój kolejny związek, również szukałam zemsty… Nie mogłam dopuścić do siebie myśli, że jakiś mężczyzna nie chce ze mną być. Czytaj dalej Słodka zemsta…