Czy fajne życie zawsze ma wyraźny smak…?

Siedziałam wczoraj w bardzo przyjemnej restauracji, zajadając makaron z warzywami. Chciałabym napisać, że zajadając ze smakiem, ale… no właśnie… ten smak był trochę nijaki.

Choć danie absolutnie nie było niesmaczne… Było bardzo dobrze przygotowane, elegancko podane, a kelnerowi, który je serwował, uśmiech nie schodził  z twarzy… W dodatku, o czym jestem przekonana, owy uśmiech nie był ani trochę fałszywy.

Mimo to jadłam jakoś bez przekonania… brakowało tej potrawie pikanterii. Czytaj dalej Czy fajne życie zawsze ma wyraźny smak…?

O umiejętności odpoczywania słów kilka…

Pamiętacie o tym, żeby regularnie wypoczywać?

Czytałam gdzieś w sieci o badaniach na temat optymalnego czasu trwania urlopu… Udowodniono, iż w ciągu kilku pierwszych dni odpoczynku wzrasta u nas  uczucie szczęścia… co jest jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste.

Szczęście owo osiąga swoje apogeum ósmego dnia luzu… Po tym czasie – niezależnie od tego, czy wróciliśmy do pracy, czy wciąż korzystamy z uroków wakacji – sukcesywnie maleje… i to już takie oczywiste nie jest. Czytaj dalej O umiejętności odpoczywania słów kilka…

Tak mi się nie chce…

Są takie dni, kiedy nie chce mi się kompletnie nic… i to nie jest taki zwykły leń.

Zwykle zaczyna się w głowie… kiedy mam jakiś kłopot, dylemat, myślę o czymś intensywnie i nie daje mi to spokoju. Zazwyczaj nie jest to żaden dramat, ale coś, co uparcie nie chce opuścić mojej głowy.

Zwykle wtedy ta jedna, często drobna rzecz, powoduje uruchomienie lawiny. Przekładam to na wszystkie sfery mojego życia i zaczynam gwałtowne rozważania. Czy wszystko, co robię, ma sens… ot, taki mój „egzystencjalny kryzys”. Czytaj dalej Tak mi się nie chce…

Czy to ‚niepicie’ coś mi w ogóle daje…?!

Mam znajomego, który dość długo po rzuceniu palenia oznajmił któregoś dnia odkrywczo, że to ‘niepalenie’ nic mu właściwie nie daje… i nie analizując tego dłużej, podpalił papierosa. Pali do dziś.

Przypominam sobie często tę sytuację, kiedy dopada mnie zwątpienie w wartość mojego trzeźwego życia… Pytam wówczas samą siebie o to, czy to moje ‘niepicie’ coś mi właściwie daje?

Bo przecież mogłabym sobie elegancko zagłuszyć te wszystkie negatywne emocje, które mnie czasem dopadają… tak trochę chociaż rozładować ten cały życiowy stres.

Tyle, że właśnie… prawdopodobnie… a nawet raczej na pewno… zdecydowanie zresztą na pewno nie przestałabym już pić… Czytaj dalej Czy to ‚niepicie’ coś mi w ogóle daje…?!

Jeszcze o wrażliwości…

Po napisaniu tekstu o wysoko wrażliwych osobach wpadło mi do głowy coś jeszcze… coś w moim przekonaniu bardzo istotnego.

Ludzie chętnie mówią o swojej wrażliwości… o tym, że nie jest im obojętny los bliźnich… o tym, że są uwrażliwieni na piękno i takie tam wyświechtane frazesy.

Tylko, że ja zupełnie nie o tej wrażliwości pisałam… Czytaj dalej Jeszcze o wrażliwości…

Człowiek WWO – cóż to za dziwna postać!?

O osobach uzależnionych mówi się, że reagują na wszystko ‘nadmiarowo’… że są o wiele bardziej wrażliwe od innych ludzi, wszystkim się przejmują i bardzo łatwo je zranić.

To prawda… to też świetnie tłumaczy nasze picie… no bo jak żyć na tym świecie, będąc zupełnie do niego nieprzystosowanym…!?

Gruboskórnym na pewno żyje się łatwiej… przyjmują do wiadomości tylko to, co chcą. Cała reszta z głośnym hukiem odbija się od ich pancerza… Osoby z ponadprzeciętną wrażliwością chłoną to wszystko jak najlepszej jakości gąbka.

Czytałam gdzieś o badaniach, według których WWO – czyli wysoko wrażliwe osoby mogą stanowić nawet około 15-20 procent populacji.

Jedna piąta populacji to według mnie sporo… część z nas pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, że należy do tej grupy. Czytaj dalej Człowiek WWO – cóż to za dziwna postać!?

Pomaganie zawsze mile widziane…!?

Pisałam kiedyś o tym, że przez dość długi czas byłam wolontariuszem w schronisku dla zwierząt. Brałam czasem udział w różnych eventach, pomagających znaleźć zwierzakom domy. Najczęściej jednak wyprowadzałam schroniskowe psy na spacery.

Po powrocie z alkoholowej terapii zrobiłam przerwę… to był czas, który chciałam poświęcić wyłącznie sobie.

Pomaganie innym jest fantastyczne i szlachetne… może dać komuś – i nam również – wiele satysfakcji i radości.

Żeby jednak robić  to efektywnie, bezwzględnie warto zatroszczyć się w pierwszej kolejności o poukładanie spraw z samym sobą… Czytaj dalej Pomaganie zawsze mile widziane…!?

Drabina…

Od drabiny się zaczęło… Ona tej drabiny potrzebowała, a ja akurat mam.

Nie widziałyśmy się prawie dwadzieścia lat… ostatni raz w liceum. Potem nasze drogi się rozeszły… Każda z nas poszła w swoją stronę i nie wiem nawet kiedy przestałyśmy mieć ze sobą kontakt… Przegapiłam ten moment, zajęta wkraczaniem w dorosłość.

Skąd wiedziałam zatem o tej drabinie…!? Czytaj dalej Drabina…

Tak mija czas…

Kilka dni temu minęło półtora roku, odkąd wróciłam z alkoholowej terapii…

Nie, nie liczę skrupulatnie moich trzeźwych dni… Są po prostu takie chwile, kiedy zatrzymuję się i próbuję przypomnieć sobie, w jakim miejscu byłam rok temu po tej porze.

Maj to mój ulubiony miesiąc… uwielbiam zapach kwitnącego bzu i ciepłe, ale jeszcze nie duszne, majowe wieczory.

Rok temu moje myśli zaprzątało głównie myślenie o tym, jak bez tego alkoholu mam w ogóle żyć…?

No bo maj, bo wyzwalacze, bo kawiarniane ogródki i wszystko o tym piciu przypomina… a przecież tak bardzo chciałam żyć „na trzeźwo”. Czytaj dalej Tak mija czas…

Dlaczego chętnie przychodzę do pracy w majowy weekend…

Właśnie dobiegł końca najdłuższy weekend pracującej Europy… Szykowaliśmy się do niego solidnie!

Już kilkanaście tygodni wcześniej pierwszy raz dotarło do moich uszu pytanie, jakie mam plany na majówkę… i przewijało się w rozmowach ze znajomymi i nieznajomymi co chwilę.

A ja żadnych planów nie miałam… Czytaj dalej Dlaczego chętnie przychodzę do pracy w majowy weekend…